Warning: Use of undefined constant url - assumed 'url' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /usr/home/viggen/domains/najlepszadroga.pl/public_html/wp-content/themes/gadgetine-theme/functions.php on line 17 Najlepsza Droga – AKTUALNOŚCI

AKTUALNOŚCI wróć do głównej

Skarga do KE ws. minimalnej niemieckiej oraz francuskiej Skarga do KE ws. minimalnej niemieckiej oraz francuskiej

Modlnica, 05.07.2016 r.

Kancelaria Prawna Viggen Sp.J.

ul. Częstochowska 6,

32-085 Modlnica

Sz. P.

Eddy LIEGEOIS

Komisja Europejska

Dyrekcja Generalna ds.

Mobilności i Transportu

1049 Bruxelles, Belgia

SKARGA

 

Niniejszym składam skargę na poczynania Republiki Federalnej Niemiec oraz Republiki Francji, zmierzające do wymuszenia na polskich przedsiębiorcach zastosowania wypłaty płacy minimalnej w wymiarze obowiązującym odpowiednio w Niemczech oraz Francji.

UZASADNIENIE

 

Niemcy oraz Francja, własnym ustawodawstwem wymuszają na wszystkich pracodawcach branży transportowej państw członkowskich UE, zastosowanie płacy minimalnej obowiązującej odpowiednio w Republice Federalnej Niemiec oraz w Republice Francji. Działanie takie należy ocenić jako niezgodne z prawem unijnym. Krytyczne podejście do stosowania rzeczonych niemieckich oraz francuskich przepisów prawa pracy dotyczącego płacy minimalnej, wobec przewoźników drogowych z siedzibą w innych państwach członkowskich, jest uzasadnione w szczególności analizą motywów (akapitów) Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1072/2009 z dnia 21 października 2009 r. dotyczącego wspólnych zasad dostępu do rynku międzynarodowych przewozów drogowych oraz Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1073/2009 z dnia 21 października 2009 r. w sprawie wspólnych zasad dostępu do międzynarodowego rynku usług autokarowych i autobusowych i zmieniające rozporządzenie (WE) nr 561/2006.

W kontekście rozporządzenia 1072/2009 WE, podstawowe znaczenie dla przedmiotowej analizy ma siedemnasty motyw (akapit) rzeczonego rozporządzenia, stanowiący w następującej treści: „do przewoźników wykonujących przewozy kabotażowe mają zastosowanie przepisy dyrektywy 96/71/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 16 grudnia 1996 r. dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług”.

Jednocześnie, w kontekście rozporządzenia 1073/2009, analogiczny zapis został zastosowany pod pozycją jedenastą motywów (akapitów) do rzeczonego rozporządzenia.

Powyższe uregulowania rozumiem w taki sposób, że w obu przywołanych uregulowaniach legislator unijny, expressis verbis stanął na stanowisku, iż wyłącznie w odniesieniu do przewozów kabotażowych stosujemy przepisy dyrektywy 96/71/WE, odnoszące się do obowiązku wypłaty pracownikom delegowanym płacy minimalnej państw „przyjmujących” pracowników delegowanych (Francji, Niemiec).

W mojej ocenie, stanowisko przedstawione przez ustawodawcę unijnego, iż płaca minimalna pracowników delegowanych ma zastosowanie wyłącznie w odniesieniu do przypadków realizacji kabotażu na terenie Niemiec oraz Francji zasługuje na szczególne wyeksponowanie oraz aprobatę. Nie jest bowiem (w mojej ocenie) rolą prawa unijnego, ograniczanie dostępu do przepływu usług, lecz rolą prawa unijnego jest przeciwdziałanie dumpingowi socjalnemu w przypadku kabotażu, z uwagi na jego szczególnie ingerujący charakter w gospodarkę państwa przyjmującego (np.: Niemcy, Francja).

Proszę więc w kontekście przytoczonych powyżej uregulowań rozporządzeń 1072/2009 WE i 1073/2009 WE, o podjęcie działań przeciwdziałających bezprawnemu nałożeniu przez państwa Francji oraz Niemiec obowiązku dopełnienia wypłaty płacy minimalnej, wobec pracodawców branży transportowej, którzy nie wykonują kabotażu na obszarze tych państw.

 

Mariusz Miąsko

SURKSiTD „Najlepsza Droga” interweniuje ws. płacy minimalnej we Francji. MSZ odpowiada SURKSiTD „Najlepsza Droga” interweniuje ws. płacy minimalnej we Francji. MSZ odpowiada

Kancelaria Prawna Viggen sp.j. reprezentująca Stowarzyszenie Uczestników Rynku i Komunikacji Samochodowej „Najlepsza Droga” zwróciła uwagę polskiemu Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwu Spraw Zagranicznych, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Ministerstwu Infrastruktury i Budownictwa oraz Komisji Europejskiej na możliwość naruszenia przed krajowe uregulowania Francji oraz Niemiec, europejskich uregulowań prawa pracy w zakresie płacy minimalnej, poprzez naruszenie art. 1 ust. 3 lit. a).

Z analizy treści przywołanego uregulowania wynika, iż polscy przedsiębiorcy transportowi powinni być zwolnieni z obowiązku zapewnienia świadczeń płacy minimalnej (niemieckiej/francuskiej) w sytuacji, gdy nie świadczyli usługi dla tamtejszego (francuskiego/niemieckiego) „nadawcy”.  Z treścią pisma można zapoznać się pod adresem:

TREŚĆ PISMA DO MSZ WS. MINIMALNEJ FRANCUSKIEJ

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało pismo z odpowiedzią na interwencją Stowarzyszenia URKSiTD „Najlepsza Droga”, w którym podkreśliło, że Rząd RP zidentyfikował poważne zastrzeżenia dotyczące zgodności niektórych przepisów MiLoGu oraz ustawy Macrona z prawem UE. W opinii Polski brak jest podstaw w prawie UE do stosowania w sektorze transportowym przepisów dotyczących delegowania pracowników, w tym obowiązku zagwarantowania płacy minimalnej. Treść pisma MSZ dostępna poniżej:

 

Nie płacą za budowę autostrad… to trwa już 4 lata!!! Nie płacą za budowę autostrad… to trwa już 4 lata!!!

Autor publikacji: Mariusz Miąsko Prezes Kancelarii Prawnej Viggen sp.j.

 

Chyba wszyscy lubimy szybko, wygodnie i bezpiecznie poruszać się autostradami. Poprzedni Rząd i GDDKiA odtrąbili sukces autostradowy mówiąc w stylu: „wybudowali…śmy autostrady”. Ja pytam – kim jest „śmy”?

Jak to wybudowali…śmy autostrady. Doskonale pamiętam, gdy jadąc z kilkoma podwykonawcami autostrad, słuchaliśmy wywiadu w radiu przewodniczącego Podkomisji Transportu Sejmu RP – niejakiego pana Żmijana, który informował jak to dużo autostrad wybudowali…śmy. Rząd i GDDKiA je wybudował? Za czyje pieniądze Rząd i GDDKiA je wybudowali? W części ze środków Skarbu Państwa, w części ze środków wspólnotowych, a w części…z prywatnych środków małych i średnich przedsiębiorców budowlanych i usługowych. Tak tak, może to być szokujące, ale jeździmy po w części (nieformalnie) prywatnych autostradach! Gdybyśmy funkcjonowali w normalnym kraju, to płatne autostrady należałyby w części do tych podmiotów, które je wybudowały własnym sprzętem, własnymi zasobami osobowymi, z własnych prywatnych środków finansowych i nigdy nie otrzymały za wykonane prace zapłaty.

Rząd i GDDKiA mówiły ciągle jak to uchwaliły „specustawę autostradową”, na podstawie której wypłacają zaległe zobowiązania…bla bla bla…

Tak? Wypłacają? Możliwe…ale jakoś tak nieskutecznie, że już czwarty rok po wykonaniu prac autostradowych nadal setki przedsiębiorców nie otrzymało wynagrodzenia, pomimo że posiadają potwierdzenia odbioru wykonania prac.

Cztery lata to nadal za mało żeby wreszcie zapłacić ludziom za wykonane przez nich roboty, za paliwo które zakupili, za wynagrodzenia, które zapłacili, za trud, który ponieśli, sprzęt, który dostarczyli…???

Wszyscy się cieszą – kierowcy jeżdżą autostradami, Rząd i GDDKiA – „śmy” wybudowali „śmy” mamy sukces….a budowlańcy niech dochodzą 4 lata pieniędzy. Aaaa…już zbankrutowali – pewnie się nie nadawali do tego biznesu…

Nieee nie zbankrutowali? Więc pewnie ich stać żeby nie dostawać wynagrodzenia…. Taki w ciągu ostatnich 4 lat dał się odczuć paranoidalny tok rozumowania w rozmowach w MT i GDDKiA. Taki najwyraźniej jest tok rozumowania…urzędników i polityków, czyli obiektywnie rzecz ujmując – ludzi, którzy nigdy w życiu niczego nie zbudowali, do budżetu się nie dokładają, za to zawsze na każdą okoliczność mają odpowiedź i najczęściej są to odpowiedzi bezczelne…w stylu jak powyżej.

Pokłosiem powyższego toku rozumowania jest treść „specustawy autostradowej”. Została ona w taki sposób skonstruowana, że we wszystkich przypadkach, gdy pierwszy podwykonawca z góry zakładał przekręt to jego podwykonawcy, nie mogą liczyć na wypłatę świadczeń za wykonane prace.

Jak to działa?

Otóż specustawa autostradowa zakłada, iż poszczególni podwykonawcy stanowiący dalsze miejsca łańcucha budowlanego niestety, nie mogą samodzielnie zgłosić wierzytelności do Skarbu Państwa za pośrednictwem GDDKiA, lecz mogą to uczynić wyłącznie za pośrednictwem głównego wykonawcy i de facto pierwszego podwykonawcy. Rzecz w tym, że w znacznej części podmioty te (pierwsi podwykonawcy)  uprawiali proceder przestępczy, wygrywając kontrakty na roboty np.: za 70% wartości minimalnej wykonania prac.

Logiczne, więc było, że nigdy nie mają szans ukończyć prac, ponieważ nigdy nie otrzymają takich środków, które są konieczne dla pokrycia kosztów robót. Przypuszczam, że taką wiedzą dysponowało GDDKiA ale…nie wiadomo na co liczyło…na cud?

Może GDDKiA liczyło na to, że pieniądze na pokrycie prac dalszych podwykonawców spadną jak manna z nieba?

Wiadomo ile kosztuje koszt kilometra wykonania autostrady i wiadomo, że jeśli ktoś oferuje wartość o np.: 30% niższą to nie jest oferentem poważnym, ani odpowiedzialnym, a już na pewno nie jest profesjonalistą.

Ale GDDKiA pozwalało wygrywać kontrakty na nierealistycznych warunkach w skutek czego Ci zwycięzcy przetargów, którzy – jak można wnioskować z logiki zdarzeń – zakładali z góry przekręt, najpierw, tak długo jak się dało, wykorzystywali przy budowie autostrad zasoby kapitałowe dalszych podwykonawców, a następnie, gdy suma roszczeń kolejnych podwykonawców była duża…wówczas ogłaszali upadłość…,a w dalszej kolejności likwidację.

Oczywiście, ponieważ miewaliśmy do czynienia z jawnymi przekrętami, toteż pierwsi podwykonawcy nie dysponowali żadnym majątkiem poza „kapeluszem”, więc syndykowie masy upadłości de facto nie wszczynali jakichkolwiek czynności, wobec braku środków finansowych na pokrycie własnych prac.

W efekcie nie miał kto fizycznie zgłosić wierzytelności dalszych podwykonawców (C) pierwszego podwykonawcy (B) do wykonawcy głównego (A).

Zresztą, nawet jeśli jakiś syndyk lub likwidator, pracując charytatywnie  zgłosił wierzytelności jego podwykonawców do głównego wykonawcy to najczęściej i tak główny wykonawca dokonywał potrącenia tych wierzytelności z roszczeniami wzajemnymi wobec pierwszego podwykonawcy.

Roszczenia wzajemne wynikały z faktu, że jak już wspomniałem niektórzy  pierwsi podwykonawcy, w części z góry prawdopodobnie, zakładali przekręt, więc nie wszczynali niektórych prac lub ich  nie kończyli całościowo.

Dlatego pomimo, że dalsi podwykonawcy wywiązywali się z odcinkowych robót rzetelnie, to pierwsi podwykonawcy tak naprawdę nie oddawali na czas większych odcinków robót, a to generowało kary umowne przysługujące głównym wykonawcom.

Tak więc, poprzez powołanie się głównych wykonawców na potrącenie wzajemnych wierzytelności, nie dochodziło do wpisania wierzytelności dalszych podwykonawców na listę głównego wykonawcy.

Syndykowie lub likwidatorzy nie mogli tego zaskarżyć do sądu, ponieważ po pierwsze nie mieli interesu, aby charytatywnie wykonywać dalsze czynności przed sądem, a ponadto nie mieli żadnych środków na złożenie choćby wpisu sądowego – ponieważ jak już ustalono jedynym majątkiem przedmiotowych podwykonawców był…”kapelusz”.

Jednak dodatkowo główni wykonawcy też często byli w upadłości i ich majątek także czasami nie pozwalał na pokrycie kosztów pracy syndyków, którzy odmawiali  przyjmowania wierzytelności na listę bez wynagrodzenia. Ponadto twierdzili, że z ich punktu widzenia przyjecie takowych wierzytelności mogłoby być potraktowane jako działanie na szkodę masy upadłego podmiotu, którym bezpłatnie administrowali.

Ponadto, syndykowie głównych wykonawców wyjaśniali, że nie dysponują środkami osobowymi (np.: księgowymi, którym należałoby wypłacić wynagrodzenie) dla odszukania w ogromie dokumentacji zbieranej latami, tych dokumentów, które świadczyć by miały o dokonaniu odbiorów prac od pierwszego podwykonawcy.

W każdym razie nie dziwota, że syndyk i jego księgowa nie chcą tego robić za darmo zwłaszcza, że nie uczestniczyli w tworzeniu tejże dokumentacji i z ich punktu widzenia tony dokumentacji stanowią zbiór abstrakcyjnych papierów, w których nie potrafią się do końca odnaleźć.

Tymczasem Rząd i GDDKiA trwali przy swoim twierdząc, że jedyną drogą rozwiązania jest przeprowadzenie postępowania zgłoszenia wierzytelności na listę wierzytelności głównych wykonawców – co było teoretycznie – na papierze – możliwe, ale w praktyce wobec braku środków finansowych na zabezpieczenie tych prac okazało się pomysłem totalnie odrealnionym.

 Z tego powodu procedura wypłaty świadczeń w trybie „specustawy autostradowej” była czystą fikcją w tych przypadkach, gdy za intencjami pierwszych podwykonawców, stała intencja jawnego przekrętu oraz gdy pierwszy podwykonawca i główny wykonawca byli w upadłości lub likwidacji.

Smaczku sprawie dodaje fakt, że GDDKiA miało obowiązek weryfikować między innymi pierwszych wykonawców, więc musiało wiedzieć, że środki, które zabezpieczono na poczet wykonania prac przez niektórych pierwszych podwykonawców nie wystarczą nie tylko na wypracowanie minimalnego zysku, ale nie pokryją nawet kosztów tych prac.

Jeśli GDDKiA twierdzi, że taką informacją nie dysponowała to znaczy, że kompletnie nie sprawowała nadzoru nad robotami.

Co na to GDDKiA oraz Ministerstwo Transportu?

Odbyłem wiele spotkań zarówno z Dyrektorami GDDKiA, jak i Ministrem i vice Ministrem Transportu oraz Dyrektorami MT, którzy udzielili nam wieeeeelu „dobrych rad”. Żadna z nich jak widać na przestrzeni 4 lat nie sprawdziła się, a wierzytelności nadal nie zostały wypłacone.

Bez odsetek

Co gorsze, „specustawa zakłada”, że poszkodowanym podwykonawcom nie należą się odsetki za te 4 lata. Żeby było jeszcze ciekawiej, GDDKiA dysponuje zabezpieczeniem na poczet ewentualnej wypłaty tych świadczeń, które posiada na zapewne oprocentowanych kontach, więc dodatkowo zarabia każdego dnia na tym, że wstrzymuje wypłatę i że wypłaci ewentualnie środki bez odsetek….

Tak więc GDDKiA zwyczajnie nie opłaca się szybko rozliczyć tych wierzytelności.

Błąd konstrukcji

Obecna sytuacja jest pokłosiem błędu konstrukcji specustawy, w wyniku czego poszczególny dalszy podwykonawca nie może bezpośrednio osobiście zgłosić do GDDKiA wniosku o rozliczenie go za wykonane prace.

Taka konstrukcja, w której każdy podwykonawca osobiście zgłasza potwierdzone (zaakceptowane), ale nierozliczone prace, wydawałaby się najbardziej logiczna i naturalna, ale kilku mąąąąądrych posłów i dyrektorów wydumało, że mogłoby to prowadzić do zgłaszania przez dalszych podwykonawców wierzytelności, za które już raz odebrali wynagrodzenie od pierwszego podwykonawcy.

Założenie „mądrych” z góry było niemądre, ponieważ, który mały i średni przedsiębiorca, będzie występował po dwa razy o te same pieniądze wiedząc, że naraża się na zarzut karny?

Po drugie jakiż to problem zbadać przez GDDKiA, czy pierwszy podwykonawca wypłacił świadczenie swoim podwykonawcom? Żaden!

Ale chodziło najprawdopodobniej o stworzenie takiej ustawy, która ładnie będzie wyglądała, ale nie pozwoli na wypłatę świadczeń dalszym podwykonawcom. Pośrednim dowodem na słuszność tej tezy było zachowanie urzędników, którzy podczas spotkań w Ministerstwie, sprzeciwiając się zasadności wypłaty świadczeń, podawali jako argument naruszenie unijnej zasady „pomocy publicznej” i trwali przy tym stanowisku tak długo, aż przygotowałem opinię prawną na temat zakresu instytucji „pomocy publicznej”, którą to opinię potwierdziło na mój wniosek Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Wówczas wyszło na jaw, że urzędnicy MT i GDDKiA powoływali się na rzekome ograniczenia płynące z instytucji prawa, o której nie mieli żadnego pojęcia….co było zaskakujące samo w sobie, ponieważ co jak co, ale zakres instytucji pomocy publicznej to raczej urzędnikom tego szczebla powinien być znany.

Jak powinna wyglądać konstrukcja specustawy?

Prosto – każdy podwykonawca pod (groźbą odpowiedzialności karnej) zgłasza potwierdzone przez zleceniodawcę wierzytelności bezpośrednio do GDDKiA. Następnie GDDKiA sprawdza, czy na danym odcinku dokonano odbiorów robót i jeśli autostrada została odebrana i realizowany jest na niej ruch, wówczas GDDKiA dokonuje rozliczenia wierzytelności.

Pewne są bowiem dwa fakty, że dalszy podwykonawca wykonał własne prace (co musi mieć potwierdzone) oraz, że autostrada została oddana do ruchu.

Z punktu widzenia dalszych podwykonawców nie ma żadnego znaczenia, czy główny wykonawca i pierwszy podwykonawca przy „oczach szeroko zamkniętych” urzędników GDDKiA, zawarli w przetargu kontrakt na 70% wartości prac.

Czy ma interesować przeciętnego budowlańca, kto i jaki w międzyczasie robi przekręt? Nie. Budowlaniec buduje a urzędnik pilnuje. Każdy robi swoje i każdy ODPOWIADA za swoje.

Sprawa jest banalnie prosta, jeśli reprezentujące GDDKiA nie dopilnowało odpowiednich warunków przetargu i dopuściło nieodpowiednie podmioty do wykonawstwa, to  Skarb Państwa powinien wypłacić podwykonawcom świadczenia a kosztami obciążyć urzędników za niedopełnienie obowiązków.

A już niezależnie od wszystkiego zasadne byłoby objąć głównego wykonawcę oraz wszystkich podwykonawców  ustawowym obowiązkiem ubezpieczenia OC do pełnej wartości robót.

Złożyłem, więc do MT i Sejmu (za pośrednictwem ówczesnej partii rządzącej) dwa projekty nowelizacji „specustawy autostradowej”, które zakładają możliwość rozliczenia wierzytelności dalszych podwykonawców  bez konieczności wpisania ich na listę wierzytelności głównego wykonawcy (na zasadach opisanych powyżej).

Jednak Rząd uznał najwyraźniej, że nie ma potrzeby nowelizowania specustawy. Natomiast nowy Rząd też napotka na obiektywny problem z szybkim procedowaniem tejże ustawy, ponieważ….dziwnym zbiegiem okoliczności….tuż przed upływem kadencji poprzedniego Sejmu, do treści specustawy, wprowadzono zupełnie nieistotne kilka słów, przez co formalnie zrealizowano nowelizację ustawy, a w konsekwencji na 9 miesięcy zablokowano możliwość kolejnej nowelizacji. Taki oto zbieg okoliczności…

I na zakończenie…

Słyszę teraz tu i ówdzie, że w najnowszym pakiecie przetargów na wykonawstwo dróg i autostrad, podstawowym kryterium przetargowym ma ponownie być….najniższa cena realizacji usług.

Jeśli to prawda, to niczego się nie nauczyli urzędnicy…a może celowo tak właśnie ma być?

Pytanie brzmi, komu i dlaczego tak bardzo zależy, żeby nie rozliczyć wierzytelności za wykonanie dróg krajowych, a szukając odpowiedzi sugerowałbym przyglądnąć się drodze zawodowej niektórych członków komisji i podkomisji transportu w poprzednim Sejmie RP.

 

Potrzebujesz porady eksperta w zakresie prawa:

 

– transportowego administracyjnego,

– transportowego prawa pracy,

– przewozowego krajowego i międzynarodowego CMR,

– procesowego,

– prawa przewozu materiałów niebezpiecznych ADR,

– prawa przewozu produktów szybko psujących się ATP,

– transportowego prawa ubezpieczeń,

– prawa załadunków i mocowania ładunków (VDI),

– wspólnotowego i eurazjatyckiego prawa czasu prowadzenia pojazdu (AETR),

–   wspólnotowego i eurazjatyckiego prawa dokumentowania aktywności kierowców,

– przepisów optymalizacji kosztów w transporcie.

 

Już dziś skontaktuj się z Kancelarią Prawną VIGGEN

pod nr tel.: (12) 637-24-57

509 982 577

lub pod adresem e-mail: biuro1@viggen.pl

 

Serdecznie zapraszamy Państwa do skorzystania z największej bazy profesjonalnych, unikatowych opracowań prawnych, którą znajdą Państwo pod adresem: Sklep561.pl

 

Niniejszy dokument podlega ochronie prawnej na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (ustawa z dnia 4 lutego 1994 r., Dz. U. 06.90.631 z późn. zm.).

Podejrzanie tanie oferty budowniczych dróg Podejrzanie tanie oferty budowniczych dróg

 

Stowarzyszenie URKSiTD „Najlepsza Droga” od kilku lat zabiega o odzyskanie dla budowlańców tych środków. Zapraszamy do szerszego zapoznania się z tematem pod adresem: http://najlepszadroga.pl/

 

Z kolei na blogu Prezesa Stowarzyszenia „Najlepsza Droga” znajdą Państwo wpis poświęcony temu tematowi: http://mariuszmiasko.pl/autostradowa-paranoja-trwa-juz-4-lata/

W sądach spory o 6 mld zł za kontrakty na budowę dróg W sądach spory o 6 mld zł za kontrakty na budowę dróg

Jak donosi „Rzeczpospolita”, w sądach toczą się boje o zapłatę 6 mld zł za kontrakty na budowę dróg, także te sprzed Euro 2012. W najtrudniejszej sytuacji są małe firmy, które faktycznie budowały autostrady, nie otrzymały pieniędzy, a nie mogą złożyć pozwu o zapłatę, bo zatrudniająca ich firma np. splajtowała, a dla GDDKiA nie są stroną umowy.

 

SURKSiTD „Najlepsza Droga” interweniuje w Biurze Studiów i Analiz Sądu Najwyższego SURKSiTD „Najlepsza Droga” interweniuje w Biurze Studiów i Analiz Sądu Najwyższego

Poniżej przedstawiamy Pismo Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” do Dyrektora Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie nieprawidłowości w procesie orzekania w kwestii ryczałtów noclegowych.

 

Modlnica, dnia 04.02.2016 r.

 

Stowarzyszenie Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej

i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga”

ul. Częstochowska 6

32-085 Modlnica k. Krakowa

e-mail: biuro@viggen.pl

tel. (12) 637-24-57

                                                                                                      Dyrektor Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego

                                                                                                         Rzeczypospolitej Polskiej

                                                                                                         Pl. Krasińskich 2/4/6
00-951 Warszawa

 

dot.: odpowiedzi z dnia 5 listopada 2015 roku – sygn.: BSA III – 055 – 146/15 w sprawie uzasadnionego podejrzenia nieprawidłowości w orzecznictwie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego, między innymi w sprawie I PK 71/13 oraz w sprawie de facto wszystkich orzeczeń SN zasądzających wypłatę ryczałtów noclegowych na przestrzeni lat 2009-2014.

 

Szanowny Panie Dyrektorze,

 

Bardzo dziękuję za Pańskie wyjaśnienia odnoszące się do przedmiotowej sprawy. W pismach skierowanych do Sądu Najwyższego (w dniach 5 czerwca 2015r., 21 czerwca 2015r., 23 czerwca 2015r., 19 październik 2015r.), zadałem podstawowe pytania, niewkraczające w zakres „niezawisłości sądów”, odnoszące się do oceny stanów faktycznych:

  • dlaczego Sąd Najwyższy orzekł w niektórych (np. I PK 71/13) sprawach, według stanu prawnego nieobowiązującego dla danej sprawy? – co jest kategorycznie zakazane;

  • dlaczego Sąd Najwyższy orzekł w przedmiotowych sprawach ze skutkiem retroaktywnym (łamiąc zasadę lex retro non agit – że prawo nie działa wstecz)? – doprowadzając do swoistej pułapki prawnej względem podsądnego, co jest kategorycznie zakazane w stanach kontradyktorycznych;

  • dlaczego Sąd Najwyższy orzekał w przedmiotowych sprawach powołując się na nienormatywną fikcję abstrakcyjności kosztu oraz nienormatywną fikcję hotelowego standardu noclegu? – co jest zakazane;

  • dlaczego Sąd Najwyższy orzekał na podstawie wnioskowania contra legem (sprzecznie z treścią normy)? – co jest zakazane nie tylko doktryną prawa, ale także licznym orzecznictwem Izby Cywilnej Sądu Najwyższego;

  • dlaczego Sąd Najwyższy w składach trzyosobowych orzekał w latach 2008 – 2014 w sposób sprzeczny, z hierarchicznie nadrzędną (wydaną w tej samej sprawie dotyczącej podróży służbowej) uchwałą składu siedmioosobowego Sądu Najwyższego? – co de facto jest logicznie zakazane;

  • na jakiej podstawie Sąd Najwyższy dokonał orzecznictwa na gruncie podrzędnej wykładni celowościowej II stopnia, z pominięciem podstawowej wykładni językowej I stopnia? – co jest kategorycznie zakazane;

  • na jakiej podstawie Sąd Najwyższy orzekał z takim skutkiem, iż w konsekwencji doprowadził do tzw.: „wtórnej niekonstytucyjności” rozstrzygnięcia? – co jest zakazane. Co prawda, sędzia nie może odmawiać stosowania ustaw w oparciu o zarzut ich niekonstytucyjności, jednak stosując bezpośrednio przepisy Konstytucji RP (art. 8 ust. 2) może w sytuacji, gdy nabierze wątpliwości, co do zgodności stosowanej ustawy z Konstytucją, uruchomić specjalną procedurę przed Trybunałem Konstytucyjnym, kierując do niego tzw. pytanie prawne (art. 193). Pytanie wydaje się zasadne, skoro jak wykazałem w poprzednich pismach do SN, orzecznictwo SN skutkowało powstaniem tzw.: „wtórnej niekonstytucyjności” na gruncie wielu zasad Konstytucyjnych.

Żadne z powyższych pytań nawet w najmniejszym stopniu nie odwołuje się do zakresu „niezawisłości sędziowskiej”, ponieważ pytania dotyczą kwestii fundamentalnych, wynikających z przyjętych w naszym porządku prawnym zasad, paradygmatów (wzorców postępowania) i podstawowych wartości uznanych w europejskiej kulturze prawnej i w polskim systemie prawnym.

Tymczasem, w odpowiedzi na moje pytania, powołał się Szanowny Pan Dyrektor na art. 41a § 2 ustawy o ustroju sądów powszechnych z 2001 roku, w związku z odesłaniem z art. 8 §1 ustaw o Sądzie Najwyższym z 2002 roku.

Z Pańskiej eksplikacji wynika, iż w odniesieniu do przedmiotowego orzecznictwa Sądu Najwyższego (w zakresie zasądzania wypłaty ryczałtów noclegowych), brak jest podstaw do udzielenia wyjaśnień i wszczęcia wewnętrznego postępowania wyjaśniającego (a być może i dyscyplinarnego), ponieważ zgłoszone przez nas wnioski odnoszą się do zakresu „niezawisłości sędziowskiej”.

Otóż Szanowny Panie – nie odnoszą się w nawet najmniejszym stopniu(!) Albo Pan tego nie rozumie (w co wątpię), albo świadomie stara się Pan wprowadzić w błąd, albo w ogóle nie zapoznał się Pan z zakresem pytań i tez postawionych przez Stowarzyszenie URKSiTD „Najlepsza Droga”, zawartych we wszystkich czterech przedmiotowych pismach do SN.

Pragnę zapewnić szanownego Pana Dyrektora, iż znane nam są formalne i materialne granice gwarancji wynikających z instytucji niezawisłości sądów. Gdybyśmy wkroczyli w przedmiotowy zakres niezawisłości sądów, wówczas faktycznie nie byłoby podstaw do kierowania naszego wniosku. Jednak nasze pisma i wniosek, nie sprowadzają się ani do całokształtu czynników o charakterze społeczno-ekonomicznym i kulturowym, niezawisłości sądu, stwarzających ogólną atmosferę życia publicznego, sprzyjającą poszanowaniu i przestrzeganiu prawa, ani też nasz wniosek nie sprowadza się do gwarancji formalnych (ustrojowych) lub też (procesowych) takich jak: kolegialność orzekania, udział przedstawicieli społeczeństwa w orzecznictwie sądów, zasady swobodnej oceny dowodów, instytucji wyłączenia sędziego, jawności postępowania sądowego, tajności narady i głosowania, zdania odrębne sędziego, uniemożliwienia wywierania nacisków przez opinię publiczną, niezmienności składu orzekającego, przestrzegania kompetencji, jurysdykcyjnej samodzielności sądu, nadrzędności sądu wobec stron procesowych, braku bezpośredniej cywilnej odpowiedzialności sędziego z tytułu wydanego orzeczenia.

Tak więc kompilując wszystkie moje wcześniejsze pytania, wyrażone we wszystkich dotychczasowych pismach do SN (nie wkraczając w zakres niezawisłości formalnej i materialnej sądów) pytam ponownie: Dlaczego Sąd Najwyższy orzekając zapłatę ryczałtów noclegowych, narusza podstawowe zasady prawoznawstwa, logiki, teorii prawa, orzecznictwa SN, orzecznictwa TK, stanowiska doktryny?

Proszę mi nie odpisywać, że pytanie to odnosi się do kwestii niezawisłości, ponieważ zgodnie z treścią art. 178 ust. 1 Konstytucji RP, sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają wyłącznie konstytucji i ustawom.

Żaden przepis ustawy nie upoważnia sędziów do orzekania na podstawie wnioskowania contra legem (wbrew treści przepisu, czyli wbrew treści ustawy)!

Żaden przepis ustawy nie upoważnia sędziów do orzekania na podstawie nienormatywnych fikcji prawnych, więc orzekania na podstawie wprost wymyślonej części przepisu (odnosi się to do wymyślonego standardu noclegowego i wymyślonej rzekomej abstrakcyjności ryczałtu noclegowego-wbrew treści stosownych norm);

Żaden przepis ustawy nie pozwala sędziom na orzecznictwo z pominięciem wykładni językowej;

Żaden przepis ustawy nie pozwala sędziom na orzecznictwo ze skutkiem retroaktywnym w stanach kontradyktorycznych i stawianie podsądnego w stanie pułapki prawnej, poprzez orzeczenie na podstawie nieistniejącej części treści normy, o której, wobec jej nieistnienia, podsądny nie mógł wiedzieć;

Żaden przepis ustawy wprost nie pozwala na orzecznictwo składów trzyosobowych SN, wbrew uchwale w składzie siedmioosobowym SN. Skład siedmioosobowy SN wcześniej rozstrzygnął kwestię fundamentalną, iż zgodnie z definicją legalną podróży służbowej, kierowcy nie są w podróży służbowej, więc żaden przepis ustawy nie pozwala na wydawanie nielogicznych kolejnych orzeczeń SN, zasądzających ryczałty w składach hierarchicznie niższych (trzyosobowych), skoro kierowcy w ogóle nie są w podróży służbowej. Żaden przepis nie uprawnia sędziego do wydawania orzeczeń alogicznych.

Żadna ustawa nie upoważnia sądu do wydawania orzeczeń sprzecznych z elementarnymi zasadami logiki i twierdzić, że: – cytat: „choć pracodawca nie miał obowiązku wypłacania należności z tytułu ryczałtów za noclegi to jednak (…) taki stan rzeczy uprawnia pracownika do otrzymania od pracodawcy” ryczałtów za noclegi [przypis] (str. 6 i 13 uzasadnienia) w sprawie (III PK 4/14) z 24 września 2014 r., w którym SN.

Stwierdzam jedynie fakty Szanowny Panie Dyrektorze i przytaczam treści orzeczeń Sądu Najwyższego.

Więc pytam – w jakim kontekście Pan Dyrektor w ogóle pisze, powołując się na uświęconą instytucję „niezawisłości sądu”, skoro art. 178 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie podlegają ustawom, a nie, że sędziowie są ponad ustawą i mogą orzekać contra legem, retroaktywnie i na podstawie nienormatywnych – wymyślonych fikcji prawnych.

Tymczasem można odnieść wrażenie, że sędziowie w przytoczonych sprawach postawili się ponad ustawą (!) O to i wyłącznie o to chodzi w tej sprawie.

Art. 178 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie podlegają także Konstytucji RP, a nie, że sędziowie swym orzecznictwem mają prawo do wywoływania „wtórnej niekonstytucyjnoci” rozstrzygnięć.

Proszę łaskawie nie mylić, więc pojęć.

Każda norma zgodnie z zasadami logiki prawniczej posiada własny zakres – pojemność. Owa pojemność normy stanowi constans – nie jest ani mniejsza, ani większa – jest wartością obiektywną dającą zawsze wynik stanowiący „1” lub „0” i sąd ferując wyrok, może orzec wyłącznie na podstawie zakresu (pojemności) normy. Żadnemu sądowi nie wolno orzec ani na podstawie pomniejszonego, ani rozszerzonego zakresu (pojemności) normy.

Tymczasem tak właśnie się stało w przedmiotowych orzeczeniach Sądu Najwyższego. W odniesieniu do jednych przepisów SN pominął część normy mówiącej o konieczności wypłaty ryczałtu za nocleg jedynie jako zwrotu kosztu noclegu (§ 9 rop. MPiPS) – czyli SN orzekł na podstawie pomniejszonego zakresu (pojemności), a jednocześnie w innych przypadkach SN orzekł powołując się na coś, o czym norma (§ 9 rozp. MPiPS) w ogóle nie wspomina, więc orzekł poza zakresem pojemności normy.

Proszę mi wytłumaczyć – gdzie tu Pan Dyrektor dostrzega przestrzeń dla niezawisłości sądu, skoro sąd może działać na podstawie ustawy i w zakresie treści ustawy.

Granicą niezawisłości każdego sądu jest pojemność normy – tylko tyle i aż tyle i to nie dlatego, że twierdzi w ten sposób taki lub inny podmiot, ale dlatego, że tak dokładnie stanowi Konstytucja RP, która nie daje sądom ani do wymyślania części normy, ani do pomniejszania zakresu normy.

Dlatego też art. 231 § 1 Kodeksu Karnego stanowi: „Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3″.

Stąd też wnioskuję począwszy od maja 2015 roku o wszczęcie postępowania wyjaśniającego w przytoczonych sprawach, ponieważ jako prawnik, specjalizujący się od kilkunastu lat w krajowym i międzynarodowym prawie pracy kierowców, powziąłem uzasadnione podejrzenie, iż sędziowie w przedmiotowych orzeczeniach przekroczyli i jednocześnie nie dopełnili własnych obowiązków w procesie orzekania. Jednocześnie nie jestem pewien, czy moje podejrzenie wyczerpuje wyłącznie przesłanki do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego…

To prawda, że gwarancje niezawisłości sędziów sprowadzają się do niezawisłości sędziowskiej rozumianej w ten sposób, iż niedopuszczalna jest jakakolwiek ingerencja z zewnątrz lub wywieranie nacisku na sędziego w kierunku takiego, czy innego rozstrzygnięcia sprawy – ale wyłącznie, gdy sędzia orzeka w ramach zakresu (pojemności) normy. Trudno żeby sędziego chroniła zasada niezawisłości w sytuacji, gdy narusza zakres normy i orzeka wbrew temu zakresowi lub poza tym zakresem – tworząc np.: zakazane nienormatywne fikcje prawne i wkraczając w prawa ustawodawcy.

Jeśli Szanowny Pan Dyrektor posiada jakieś wątpliwości w przedmiotowej kwestii, to polecam lekturę orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, który wyraźnie wskazuje, że niezawisłości sędziowskiej nie można utożsamiać samowolą orzeczniczą, że niezawisłość sędziowska ma ściśle personalny charakter związany z osobą sędziego, który „w sprawowaniu swojego urzędu” podlega „normie prawnej i własnemu wewnętrznemu przekonaniu” – K 8/99, OTK ZU 1999, nr 3, poz. 41. s 254 – 255. (http://www.law.uj.edu.pl/users/kpup/pl/znin.pdf). Warto jeszcze raz powtórzyć – sędzia podlega „normie prawnej i własnemu wewnętrznemu przekonaniu”. Oznacza to, że sędzia nie podlega własnemu przekonaniu poza zakresem normy prawnej, ale wyłącznie w jej zakresie.

Dokładnie ta sama zasada wynika z Zalecenia NR R(94)12 Komitetu Ministrów dla państw członkowskich, dotyczącego niezawisłości, sprawności i roli sędziów (przyjętej przez Komitet Ministrów w dniu 13 X 1994 roku na 516 posiedzeniu zastępców ministrów). Zalecenie to stanowi w rozdziale zatytułowanym: „ZASADA V – Powinności sędziowskie” w pkt.1 że: „Sędziowie mają obowiązek w toku postępowania chronić prawa i wolności wszystkich osób”.

Więc pytam Pana Dyrektora, w jaki to sposób sędziowie SN zasądzający ryczałty noclegowe od pracodawców, dbali i chronili ich prawa, które mówiły, że ryczałt należy jest jedynie jako zwrot kosztów noclegu – skoro nigdy nie wystąpił koszt!?

Pytam dalej Pana Dyrektora, w jaki to sposób sędziowie chronili prawa strony pozwanej, wymyślając nienormatywną fikcję prawną i wbrew treści § 9 rozp. MPiPS z 2002 roku twierdząc, że obowiązuje minimalny hotelowy standard noclegu – gdy każdy kto kiedykolwiek przeczytał owe uregulowanie wie doskonale, iż nie ma w nim mowy o tym, na co powołują się sędziowie.

Dalej Zalecenie NR R(94)12 Komitetu Ministrów w lit. a) stanowi, że sąd jest zobligowany do realizowania „Postępowania we wszystkich sprawach w sposób niezależny i wolny od jakiegokolwiek zewnętrznego wpływu”. Więc pytam, czy prawdą jest, że obecna linia orzecznicza SN (wykształcona po 2009 roku), powstała pod wpływem ingerencji jednego z asystentów jednego z sędziów SN? A jeśli tak to na czym, więc polega owa bezstronność sądu?

Szanowny Pan Dyrektor tak sprawnie i szybko przeszedł we własnej odpowiedzi do kwestii „niezawisłości sędziowskiej” – a może warto by się choć na chwilę pochylić nad obowiązkami sędziów?

Co Panie Dyrektorze mówi na ten temat Zalecenie NR R(94)12 Komitetu Ministrów w rozdziale: „ZASADA V – Powinności sędziowskie”? Stanowi ono w pkt. 38, iż: „Powierzona niezawisłym sędziom funkcja polega na zagwarantowaniu praw i wolności każdej jednostki w ramach ich obowiązku wymierzania sprawiedliwości (ust. 1). Sędzia jest odpowiedzialny za ochronę przysługujących jednostce praw i wolności. Zobowiązanie to nie powinno być postrzegane tylko jako obowiązek ochrony minimum praw określonych w Europejskiej Konwencji [o Ochronie] Praw Człowieka [i Podstawowych Wolności]”.

Więc Pytam Szanownego Pana Dyrektora – w jaki to sposób sędziowie w przedmiotowych orzeczeniach zagwarantowali prawa i wolności każdej ze stron, orzekając na podstawie wnioskowania contra legem (czyli poza zakresem pojemności normy), na korzyść tylko jednej ze stron – skoro zasady teorii prawa mówią, iż każde orzeczenie oparte na wnioskowaniu contra legem, jest de facto retroaktywne a retroaktywność jest zakazana w stanach kontradyktorycznych o ile relatywizuje sytuację stron procesu (np.: pogarsza sytuację jednej ze stron a poprawia sytuację drugiej strony).

Proszę się także zastanowić, w jaki sposób sędziowie zagwarantowali ochronę praw każdej jednostki w procesie, tworząc niedopuszczalne nienormatywne fikcje prawne, rzekomo obowiązującego standardu hotelowego i fikcję abstrakcyjności kosztu noclegu, pomimo iż nigdy takowy koszt nie zaistniał?

Może od tego właśnie zagadnienia Pan Dyrektor powinien zacząć analizę i odpowiedź na nasze pisma i wnioski, a nie pospiesznie powoływać się na instytucję niezawisłości sądów, którą szanujemy, cenimy i której w rozsądnym zakresie hołdujemy.

Jeszcze dalej idąc Zalecenie NR R(94)12 Komitetu Ministrów w rozdziale zatytułowanym „ZASADA VI – Naruszenia obowiązków i wykroczenia dyscyplinarne” mówi wyraźnie w pkt. 1, że „Gdy sędziowie nie wypełniają swoich obowiązków sprawnie i należycie lub w wypadku wykroczeń dyscyplinarnych należy poczynić wszelkie niezbędne, kroki, [jednak] bez naruszania niezawisłości sędziowskiej. W zależności od zasad konstytucyjnych, przepisów prawa i tradycji w danym państwie środkami tymi mogą być na przykład:

    a. Odebranie sędziemu spraw.

    b. Skierowanie sędziego do pełnienia innych funkcji sędziowskich w tym samym sądzie.

    c. Nałożenie sankcji majątkowych, takich jak okresowe zmniejszenie wynagrodzenia.

    d. Zawieszenie.

W mojej ocenie istnieją co najmniej poważne przesłanki dla wszczęcia procedury oceny, czy sędziowie wykonywali w przedmiotowych orzeczeniach swoje obowiązki „należycie”.

W tym temacie wypowiedział się zresztą sam Sąd Najwyższy, który orzekł w wyroku z dnia 15 listopada 2011 r. (sygn. akt SNO 46/12), iż określone w powyższym przepisie przewinienie dyscyplinarne, polegające na oczywistej i rażącej obrazie prawa, może być popełnione przez sędziego wyłącznie w ramach postępowania sądowego.

Pytam, więc Szanownego Pana Dyrektora – czy orzekanie na podstawie wnioskowania contra legem, wywołujące skutki retroaktywne w stanie kontradyktoryjnym, relatywizującym sytuację stron procesu, na podstawie niedopuszczalnych nienormatywnych fikcji prawnych, wkraczające w kompetencje ustawodawcy, z pominięciem wykładni pierwszego stopnia, wywołujące wtórną niekonstytucujność rozstrzygnięcia, z pogwałceniem zasady ochrony praw każdej ze stron postępowania – jest czy też nie jest przykładem oczywistej i rażącej obrazy prawa?

Czy nienaruszone zostały wobec powyższego wymagania etyczne stawiane urzędującym sędziom?

Czy powyższe orzecznictwo nie uchybia godności urzędu, o której mowa w art. 107. § 1. ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych? Obowiązujący zbiór zasad etyki zawodowej sędziów zawiera cały szereg wskazań, które są bardzo wzniosłe i wygórowane. Dla przykładu § 10. Sędzia powinien unikać zachowań, które mogłyby podważyć zaufanie do jego niezawisłości i bezstronności lub § 11 ust. 2. W motywach orzeczenia sędzia powinien unikać sformułowań wykraczających poza rzeczową potrzebę uzasadnienia stanowiska sądu, mogących naruszać godność lub cześć podmiotów występujących w sprawie, albo też osób trzecich. Jak powyższe przykłady orzeczeń mają się do Kodeks etyki sędziowskiej (http://www.krs.pl/main2.php?node=ethics&lng=1)

Będę czekał na odpowiedź na powyższe pytania od szanownego Pana Dyrektora.

Uwzględniając powyższe, z jednej strony bardzo dziękuję, że udzielił Pan nam wyjaśnienia (chodź ubolewam, że zajęło to Panu aż p i ę ć miesięcy), ale z przykrością muszę stwierdzić, iż odpowiedział Pan nie na temat. Jednocześnie trudno mi zakładać, że jako Dyrektor Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, nie zna Pan Dyrektor zakresu niezawisłości sędziów. Mam nadzieję, że to była to jedynie pewnego rodzaju nieroztropność, a nie chęć chęć mataczenia w sprawie, ponieważ przypominam, że jest Pan Dyrektor urzędnikiem państwowym i reprezentuje na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym tę zacną instytucję. Próba wprowadzenia przedstawicieli czynnika społecznego, (jakim jest nasze Stowarzyszenie URKSiTD „Najlepsza Droga”), w błąd naruszałaby zapewne zasady etyki zawodowej, co zdecydowanie musiałoby wymagać dalszego wyjaśnienia. Zakładam więc, że nie to było Pańską intencją.

Na zakończenie przypominam treść roty ślubowania sędziów SN, które składali przed Prezydentem RP:

Ślubuję uroczyście jako sędzia Sądu Najwyższego służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, stać na straży prawa, obowiązki sędziego wypełniać sumiennie, sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według mego sumienia, dochować tajemnicy prawnie chronionej, a w postępowaniu kierować się zasadami godności i uczciwości”

…zgodnie z przepisami prawa…a nie contra legem – Szanowny Panie Dyrektorze…i nie na podstawie nienormatywnej fikcji prawnej…

Proszę traktować nas obywateli poważnie…i pamiętać, że szacunek nie jest pochodną majestatu urzędu, lecz wypadkową poczynań poszczególnych ludzi, którzy ten urząd reprezentują.

Będzie nam miło, jeśli tym razem udzieli nam Pan odpowiedzi szybciej niż po pięciu miesiącach.

 

Mariusz Miąsko

Interwencja Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie RP ws. ryczałtów noclegowych Interwencja Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie RP ws. ryczałtów noclegowych

W dniu 5 stycznia 2016 roku w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie Mariusza Miąsko, Prezesa Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” z przedstawicielami Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej. Spotkanie dotyczyło omówienia sprawy nieprawidłowości w orzecznictwie Sądu Najwyższego, zasądzającym od pracodawców bezpodstawnie wypłatę ryczałtów za noclegi, realizowane przez kierowców w specjalistycznych kabinach sypialnych.

Spotkanie poprowadzone zostało na przykładzie orzeczenia I PK 71/13 z 10 września 2013 roku, wydanego na podstawie nieobowiązującego wówczas (jeszcze przez 14 lat) stanu prawnego. Wykazano także, że przedmiotowe orzeczenie SN, podobnie jak kilkanaście innych, wydano wbrew sentencji nadrzędnej hierarchicznie uchwały w składzie siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 2008 roku, w której orzeczono, iż kierowcy nie przebywają w podróży służbowej, a więc nie należą im się diety i ryczałty noclegowe. Tymczasem Sąd Najwyższy, w odniesieniu do sprawy z lat 1995 – 1999, zastosował mylnie treść definicji legalnej „podróży służbowej” obowiązującej dopiero od 3 kwietnia 2010 roku(!) Doszło, więc w sposób oczywisty do błędu wyboru normy, a w konsekwencji naruszono elementarną zasadę, zakazującą orzecznictwa ze skutkiem retroaktywnym (wstecznym) w stanach kontradyktorycznych (w procesach, gdzie występują dwie strony sporu). Interesujące jest, że tego samego błędu dopuścił się SN we wszystkich wcześniejszych i późniejszych orzeczeniach – z uchwałą 12 czerwca 2014 roku włącznie.

Ponadto Sąd Najwyższy „przy okazji” naruszył dodatkowo kilkadziesiąt innych elementów, takich jak: zasady wykładni prawa, orzecznictwo TK, zasady logiki prawniczej, zasady teorii prawa, orzecznictwo Izby Cywilnej SN, opinię i dorobek przedstawicieli doktryny prawa, zasady konstytucyjne itp.

Przedstawiciele Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej poprosili o przygotowanie szczegółowego zestawienia wykazu naruszeń SN. Poniżej mogą się Państwo zapoznać z genezą problematyki zasądzania przez Sąd Najwyższy ryczałtów noclegowych, sporządzoną przez Kancelarię Prawną Viggen sp.j. Wykazano między innymi, iż SN jest głównym i de facto jedynym winowajcą obecnej trudnej sytuacji procesowej tysięcy przedsiębiorców transportowych. W opracowaniu jasno wykazano w jaki sposób Sąd Najwyższy wprost sprokurował sprzecznymi wyrokami obecną ciężką sytuację, w której pracodawcy nie byli w stanie racjonalnie ocenić, czy kierowcy są, czy też nie są w podróży służbowej. Sąd Najwyższy emitował bowiem w latach 2008-2014 zupełnie sprzeczne orzeczenia, wprowadzając pracodawców, jak się później okazało w błąd.

Ponadto w zestawieniu sporządzono wykaz, aż 59 różnorodnych elementów, które zostały naruszone przez Sąd Najwyższy w ramach emisji orzeczeń dotyczących wypłaty ryczałtów noclegowych.

Niezmiernie cieszy mnie żywe i szczere zainteresowanie przedstawicieli Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, jakością orzecznictwa polskich sądów – w tym zwłaszcza Sądu Najwyższego w kwestii zasądzania ryczałtów noclegowych. Liczymy teraz na efekty wspólnych działań, których zgodnie z ustaleniami będzie wiele” – zaznacza Mariusz Miąsko, Prezes SURKSiTD „Najlepsza Droga” i Kancelarii Prawnej Viggen sp.j.

Na temat dalszych działań i ich skutków będziemy interweniować na bieżąco. Poniżej zapraszamy do zapoznania się z treścią opinii sporządzonej dla Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Modlnica, dnia 28.01.2016 r.

 

Stowarzyszenie Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej

i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga”

ul. Częstochowska 6,

32-085 Modlnica k. Krakowa

e-mail: biuro@viggen.pl

tel. (12) 637-24-57

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

adres do korespondencji:

Kancelaria Prezydenta

Rzeczypospolitej Polskiej

ul. Wiejska 10

00-902 Warszawa

 

Synteza naruszeń Sądu Najwyższego

w zakresie orzeczenia zasądzającego wypłatę diet i ryczałtów noclegowych

na przykładzie orzeczenia I PK 71/13 z 10 września 2013 roku,

wydanego w składzie trzyosobowym Sądu Najwyższego

przez sędziów J. Iwulski, Z. Hajn, Z. Myszka

(w kontekście innych wybranych orzeczeń)

W nawiązaniu do ustaleń poczynionych w dniu 5 stycznia 2016 roku, w trakcie spotkania w Biurze Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, poświęconemu sprawie Pana ……., przedkładam syntetyczny opis wykazu naruszeń poczynionych przez sędziów Sądu Najwyższego w procesie orzekania w sprawie I PK 71/13 z 10 września 2013 roku. Zagadnienie odnosi się do orzeczenia Sądu Najwyższego, zasądzającego od pracodawcy (przedsiębiorcy transportowego) wypłatę na rzecz kierowców diet i ryczałtów noclegowych. Jak dalej wykazano, orzeczenie zostało wydane z naruszeniem łącznie kilkudziesięciu: norm, zasad prawnych, zasad wykładni prawa, zasad konstytucyjnych, stanowisk przedstawicieli doktryny prawa pracy, wbrew orzecznictwu samego SN, wbrew orzecznictwu TK, a także wbrew stanowisku kluczowych instytucji państwowych i międzynarodowych (np. PIP, GIP, Prokurator Generalny, Minister Pracy).

Z uwagi na fakt zasądzenia przedmiotowego roszczenia ze skutkiem retroaktywnym, wbrew ówcześnie wiążącej definicji legalnej „podróży służbowej” (co wynika z uchwały Sądu Najwyższego II PZP 11/08 w składzie siedmioosobowym z 2008 roku) i oparcia orzeczenia de facto wyłącznie na podstawie tzw.: „dominującej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego”, przedstawiono także wykaz błędów i naruszeń w zakresie poszczególnych orzeczeń składających się na ową „dominującą linię orzeczniczą”.

Zestawienie odnosi się wyłącznie do zakresu diet i ryczałtów za noclegi i nie ma zastosowania do tej części wyroku I PK 71/13, która odwołuje się do wypłaty świadczeń z tytułu dodatków (np.: z tytułu godzin nadliczbowych).

Wstęp

Od roku 2007 Sąd Najwyższy wydał łącznie ponad 15 orzeczeń dotyczących wypłaty ryczałtów noclegowych, w ramach których 12 razy orzekł o zasądzeniu na rzecz kierowców wypłaty świadczeń z tytułu podróży służbowych – w szczególności diet i ryczałtów. Trzykrotnie SN oddalił powództwo w stanie faktycznym, z którego wynikało, iż pracodawcy wypłacili przedmiotowe świadczenia. Można jednak zauważyć tendencję, iż od roku 2009 Sąd Najwyższy „zafiksował się” na z góry założonym celu, potrzeby zasądzenia od pracodawców na rzecz kierowców, wypłaty świadczeń z tytułu podróży służbowych. Sąd Najwyższy konsekwentnie realizuje własny plan zasądzania ryczałtów noclegowych, depcząc przy tym szereg elementarnych zasad wykładni prawa, norm prawa materialnego, orzecznictwa, dorobek doktryny teorii prawa oraz zasady logiki prawnicze, zasady prawoznawstwa et cetera….

Jednak na przeszkodzie całkowitej swawoli orzeczniczej Sądu Najwyższego zasadzającego, wręcz „taśmowo” kolejne ryczałty noclegowe, stała i nadal stoi, uchwała Sądu Najwyższego II PZP 11/08 z 2008 roku, którą niemalże wszystkie późniejsze trzyosobowe składy Sądu Najwyższego dezawuowały, marginalizowały i wprost manipulowały jej treścią, sięgając po „chwyty” niegodne sędziów Sądu Najwyższego i urągające nie tyleż samym składom orzekającym SN (mniejsza o to jak chcą zostać zapamiętani sami sędziowie wydający urągające etyce sędziowskiej orzeczenia), ale co gorsza urągające elementarnym zasadom logiki, prawoznawstwa i wykładni prawa.

Wątek pierwszy – geneza problemu – kontekst uchwały siedmiu sędziów (II PZP 11/08) z 2008r.

Dla zrozumienia przedmiotowej sprawy kluczowe jest, że Sąd Najwyższy uchwałą (II PZP 11/08 z 2008r) wydaną w składzie siedmioosobowym orzekł, iż z ówcześnie obowiązującej definicji legalnej „podróży służbowej” (obowiązującej do 3 kwietnia 2013 roku) wynikało, że kierowcy nie znajdywali się w podróży służbowej i w konsekwencji pracodawcy transportowi nie mieli prawa do wypłaty kierowcom diet oraz ryczałtów noclegowych.

W związku z powyższym, aż do nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców w 2010 roku, pracodawcy nie mieli prawa do wypłaty kierowcom świadczeń z tytułu podróży służbowej i jedyną formą przysparzania kierowcom aktywów była wypłata wynagrodzenia oraz dodatków do wynagrodzenia (np.: z tytułu dyżurów, godzin nadliczbowych itp).

W konsekwencji pracodawcy branży transportowej, opierając się na uchwale II PZP 11/08 z 2008r., zostali de facto zmuszeni do zaprzestania wypłaty świadczeń z tytułu podróży służbowych (np.: diet i ryczałtów noclegowych), ponieważ po przedmiotowej uchwale, Urzędy Skarbowe oraz ZUS, nakazywały ubruttowić (oskładkować) świadczenia z tytułu podróży służbowych.

Stało się tak, ponieważ ZUS oraz US po ogłoszeniu uchwały SN z 2008 roku oceniły, że jedynymi świadczeniami, które można wypłacać kierowcom są: wynagrodzenie oraz dodatki (za dyżury, godziny nadliczbowe, pracę w godzinach nocnych). Z tego powodu US i ZUS uznały, że każdą dietę i ryczałt noclegowy należy przekwalifikować (potraktować) jako wynagrodzenie, a więc w konsekwencji ubruttowić na tych samych zasadach, na których ubruttowione jest wynagrodzenie. Warto nadmienić, że świadczenia z tytułu podróży służbowych są zwolnione z oskładkowania. Tak, więc konieczność dodatkowego oskładkowania często stanowiła u poszczególnych pracodawców równowartość wielu milionów złotych, narażając ich na bankructwo. W konsekwencji uchwały II PZP 11/08 SN z 2008 roku, pracodawcy branży transportowej definitywnie zaprzestali wypłacania diet i ryczałtów noclegowych, które zastąpili podwyższoną wartością wynagrodzenia.

Gdy jednak od 2008 roku pracodawcy poważnie podwyższyli kierowcom wymiar wynagrodzenia zasadniczego o wartość dotychczasowych ryczałtów noclegowych i diet, wówczas od 2009 roku Sąd Najwyższy w składzie niższym hierarchicznie (trzyosobowym), wykonał gwałtowny zwrot w orzecznictwie i zaczął zasądzać na rzecz kierowców diety i ryczały noclegowe, pomimo że było to wprost sprzeczne z uchwałą II PZP 11/08 wydaną w wyższym hierarchicznie składzie siedmioosobowym.

W efekcie począwszy od roku 2009 Sąd Najwyższy w składach trzyosobowych zaczął zasądzać wypłatę na rzecz kierowców diet i ryczałtów noclegowych, pomimo że uchwała siedmiu sędziów SN z 2008 roku, stojąca wyżej w hierarchii orzeczniczej nadal stanowiła, iż kierowcy nie przebywają w podróży służbowej.

Aż do 2010 roku zmianie nie uległ stan prawny, na podstawie którego skład siedmioosobowy wydał uchwałę II PZP 11/08, ani też SN nie wyemitował żadnej innej uchwały w składzie siedmioosobowym, która zmieniałaby linię orzeczniczą SN obowiązującą od poprzedniej uchwały w składzie siedmioosobowym. Dlatego też dla pracodawców branży transportowej, a także dla środowiska prawniczego, specjalizującego się w tej podgałęzi prawa, zasądzanie świadczeń z tytułu podróży służbowej było wprost niewytłumaczalne, skoro skład siedmioosobowy SN (II PZP 11/08) orzekł, iż kierowcy w ogóle nie przebywają w podróży służbowej i nikt nigdy tego ustalenia SN nie podważył.

Pracodawcy transportowi znaleźli się w „potrzasku”, ponieważ US i ZUS nadal powoływały się na uchwałę II PZP 11/08 wydaną w składzie siedmiu sędziów SN z 2008 roku twierdząc (słusznie), że ma ona nadrzędny charakter nad orzeczeniami trzyosobowymi SN i nakazywały ubruttowić wypłacane dotychczas ryczałty noclegowe i diety, a składy trzyosobowe SN nie bacząc na uchwałę w składzie siedmioosobowym, nadal zasądzały irracjonalnie wypłatę świadczeń z tytułu podróży służbowej (diet i ryczałtów noclegowych), pomimo iż nadal kierowcy nie byli w podróży służbowej(!)

W konsekwencji niepoważnego orzecznictwa SN, pracodawcy musieli wypłacać wynagrodzenia, które dotychczas wypłacali i jednocześnie musieli zacząć wypłacać dodatkowe ubruttowione „wynagrodzenia”, przekształcone z dotychczasowych diet i ryczałtów i jeszcze dodatkowo po zasądzeniu przez sądy, musieli wypłacać kolejny raz diety i ryczałty (które już przecież wypłacili, lecz dla bezpieczeństwa na liście płac wykazali je jako oskładkowane wynagrodzenia, aby nie narazić się na zarzut US i ZUS w kontekście uchwały II PZP 11/08 mówiącej, że kierowcy nie są w podróży służbowej).

W efekcie zaistniała sytuacja skierowała branżę transportową na skraj przepaści finansowej. Warto przypomnieć, że skutkiem tego całkowicie niepoważnego orzecznictwa Sądu Najwyższego był ciężki kryzys finansowy całej branży transportowej, trwający kilka lat.

Wobec takiego stanu rzeczy, sprowadzającego się do nieodpowiedzialnego „żonglowania” orzeczeniami przez Sąd Najwyższy, organizacje skupiające pracodawców branży TSL, rozpoczęły prace nad projektem nowelizacją ustawy o czasie pracy kierowców, w ramach której przygotowano projekt nowej definicji „podróży służbowej kierowców”.

Z nowej definicji podróży służbowej wprost wynikało, iż także kierowcy mogą realizować podróż służbową, a więc od 2010 roku oczywiste stało się, że pracodawcy mogą wypłacać świadczenia z tytułu podróży służbowych bez narażenia się na konieczność ich oskładkowania. Nowelizacja ta weszła jednak w życie dopiero 3 kwietnia 2010 roku, więc dopiero od tej daty kierowcy po raz pierwszy w historii prawa pracy zaczęli być w podróży służbowej i dopiero od tej daty zaczęły im się należeć świadczenia z tytułu podróży służbowej.

Jest to kwestia oczywista i niepodlegająca dyskusji, ponieważ wynika wprost nie tylko z woli ustawodawcy, ale dodatkowo z uchwały SN (II PZP 11/08) z 2008 roku.

Jednak w międzyczasie, w sprawach dotyczących stanów faktycznych za okres lat 1995-2010, SN w składach trzyosobowych (najniższych rangą) wydał szereg orzeczeń sprzecznych z uchwałą siedmiu sędziów z 2008 roku i wręcz „automatycznie” zasądzał na rzecz kierowców wypłatę świadczeń z podróży służbowych. Orzeczenia Sądu Najwyższego zasądzające wypłatę ryczałtów noclegowych i diet trwały, aż do roku 2014, ponieważ zakres temporalny roszczeń dotyczył spraw sprzed 2010 roku, a więc sprzed nowelizacji mówiącej, iż kierowcy znajdują się w podróży służbowej.

Tak, więc w kilkunastu kolejnych orzeczeniach, składy trzyosobowe Sądu Najwyższego nadal zasądzały wypłatę ryczałtów noclegowych, ale ciągle nie mogły „uporać się” z uchwałą siedmioosobową SN, która wprost mówiła, że kierowcy (do 2010 roku) nie przebywali w podróży służbowej.

Dlatego też trzyosobowe składy orzekające Sądu Najwyższego w uzasadnieniach wyroków zasądzających na rzecz kierowców wypłatę ryczałtów noclegowych i diet, odwoływały się do uchwały z 2008 roku, ale czyniły to w sposób wyjątkowo pokrętny (!), twierdząc w kilku uzasadnieniach wyroków, że Sąd Najwyższy co prawda orzekł w uchwale z 2008 roku, iż kierowcy nie przebywali w podróży służbowej, ale nie orzekł wprost, iż kierowcom nie należą się świadczenia z tytułu podróży służbowej. Powyższa teza jest przejawem ordynarnej manipulacji składów orzekających SN, ponieważ każdy doskonale wie, że świadczenia z tytułu podróży służbowej mogą być wypłacane tylko pod warunkiem, że zaistniała podróż służbowa (a ta nie miała miejsca, aż do 2010 roku, co wynika z uchwały składu siedmioosobowego SN z 2008 roku).

Apogeum absurdu i braku jakichkolwiek kompetencji sędziowskich, osiągnął skład orzekający w sprawie (III PK 4/14) z 24 września 2014 roku, który stwierdził, że – cytat: „choć pracodawca nie miał obowiązku wypłacania należności z tytułu ryczałtów za noclegi to jednak (…) taki stan rzeczy uprawnia pracownika do otrzymania od pracodawcy” ryczałtów za noclegi [przypis] (str. 6 i 13 uzasadnienia).

Nad powyższą tezą SN można by spuścić wstydliwą zasłonę milczenia, gdyby nie fakt, bezpardonowego, a wręcz bezczelnego naigrywania się przez SN z elementarnych zasad logiki i zwykłej przyzwoitości.

Po orzeczeniach Sądu Najwyższego, z których wynika, że co prawda pracodawcy nie mieli obowiązku wypłacać ryczałtów noclegowych, niemniej jednak powinni je wypłacać, w branży TSL zapanowała kompletna konsternacja (!) Trudno zakładać, że po szeregu takich orzeczeń, ktokolwiek żywi jeszcze szacunek i zaufanie dla Sądu Najwyższego i trudno mieć o to pretensje do podsądnych, traktowanych przez sędziów SN jak „mięso armatnie” w kompletnie niepoważnych orzeczeniach.

Niemniej jednak pracodawcy branży transportowej musieli na czymś się opierać i z dwojga złego przedsiębiorcy z ostrożności raczej dawali wiarę orzeczeniu mniej dla nich korzystnemu, ale wyemitowanemu przez skład SN stojący wyżej w hierarchii (czyli skład rozszerzony do 7 sędziów, który wydał uchwałę z 2008 roku – II PZP 11/08).

Tak, więc czas płynął i branża transportowa nadpłacała oskładkowaną część wynagrodzenia, a w zamian – niejako „za karę”- Sąd Najwyższy w składach trzyosobowych zasądzał dopłatę kolejnych świadczeń z tytułu diet i ryczałtów.

Jeszcze raz warto zauważyć, że pracodawcy opierając się na uchwale siedmioosobowej SN, wypłacali świadczenia według zasady mniej korzystnej dla siebie, ponieważ oprócz dotychczasowego wynagrodzenia wypłacali wynagrodzenia w podwyższonym wymiarze w pełni oskładkowane (ZUS, US). W konsekwencji pracodawcy transportowi musieli ponieść potrójny dodatkowy koszt, a mianowicie koszt oskładkowania (ZUS, US) całego wynagrodzenia oraz koszt zakupu specjalistycznych kabin noclegowych, w których kierowcy nieodpłatnie spali oraz dodatkowo koszt zasądzonych przez sądy ryczałtów noclegowych. Trudno się, więc dziwić, że branża transportowa w takiej sytuacji popadła na lata w ciężkie problemy finansowe.

Powyższe ustalenie stanowi istotę problemu oraz źródło oporu pracodawców, którzy zasadnie pytają – dlaczego mają wypłacać de facto trzy świadczenia: wynagrodzenie zasadnicze, ukryte oskładkowane świadczenia z tytułu podróży służbowych oraz kolejne (już nieoskładkowane – zasądzone przez sądy) świadczenie z tytułu podróży służbowych, jednocześnie ponosząc koszt zakupu specjalistycznych kabin noclegowych (po kilkadziesiąt tys. zł za sztukę)???

Wątek drugi – ryczałty noclegowe należne jako zwrot za realnie poniesione koszty

Powyżej wskazano już, że pracodawcy branży TSL mogli wypłacać diety i ryczałty noclegowe dopiero od 3 kwietnia 2010 roku, ponieważ dopiero od tej daty kierowcy przebywali w „podróży służbowej”. Ponieważ jednak z treści art.77 zn 5 Kodeksu Pracy oraz z treści § 9 ropz. MPiPS z 2002 roku, dotyczącego zasad wypłat świadczeń z tytułu podróży służbowych, wprost wynikało, iż ryczałty noclegowe, należne były jedynie jako z w r o t k o s z t ó w noclegu a tymczasem pracodawcy zapewniali b e z p ł a t n y nocleg w przystosowanej do tego specjalistycznej kabinie noclegowej, toteż pracodawcy nadal obawiali się wypłacać świadczeń z tytułu ryczałtów noclegowych, ponieważ obawiali się, że wobec braku realnego kosztu noclegu, ZUS i US ponownie nakażą wypłacać im oskładkować świadczenia z tytułu podróży służbowych.

Ponieważ przytoczone uregulowania prawa pracy pozwalały wypłacać ryczałty noclegowe wyłącznie jako zwrot kosztu noclegu, którego kierowcy nigdy nie ponieśli (śpiąc w bezpłatnie udostępnionych im przez pracodawców kabinach noclegowych), toteż SN stanął przed dylematem, na jakiej podstawie zasądzić kierowcom ryczałty za nocleg, skoro w ogóle nie ponieśli kosztu noclegu?

Sędziowie SN, prawdopodobnie chcąc za wszelką cenę zasądzić ryczałty noclegowe według z góry obranego planu, mieli jednocześnie poważny dylemat, ponieważ nie tylko, że do 2010 roku nie było normy, która pozwalałaby na zasądzenie tychże roszczeń, ale wprost odwrotnie – była norma, która jasno wskazywała, że wypłata świadczeń z tytułu ryczałtów noclegowych była dopuszczalna wyłącznie pod warunkiem, że pracownik poniósł wcześniej k o s z t noclegu. W związku z powyższym, składy orzekające SN dopuściły się szeregu dalszych niedozwolonych działań w procesie wykładni prawa, w celu próby (nieudolnej zresztą) uzasadnienia własnych bezprawnych przeczeń, co szczegółowo zostało wyjaśnione w dalszej części niniejszego pisma.

Wątek trzeci – nielegalne fikcje prawne w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Ponieważ kierowcy żadnych kosztów noclegu nie ponieśli i jednocześnie nie przebywali w podróży służbowej, toteż SN wkraczając w kompetencję Parlamentu RP i Prezydenta RP, stworzył dwie niedopuszczalne (ponieważ nienormatywne) fikcje prawne i na nich oparł wszystkie orzeczenia zasądzające wypłatę ryczałtów noclegowych – począwszy od 2009 roku.

Po pierwsze SN wchodząc w uprawnienia zarezerwowane dla ustawodawcy, wprost wymyślił fikcję „minimalnego hotelowego standardu noclegowego”, który absolutnie nie wynika z jakiegokolwiek uregulowania prawa pracy.

Fikcja minimalnego rzekomego standardu hotelowego była sędziom SN potrzebna, żeby wykazać, że pracodawcy nie zapewnili bezpłatnego noclegu, ponieważ zgodnie z bezpodstawną tezą SN, o noclegu można mówić jedynie, jeśli ma on standard hotelowy. Jednak wymóg realizacji przez kierowcę noclegu według standardu hotelowego w ogóle nie wynika z jakiejkolwiek normy.

Wprost przeciwnie: art. 14 UoCzPK oraz art. 8 ust.8 rozp. 561/2006 WE określają, że zgodnie z wolą legislatora, minimalnym standardem noclegowym jest specjalistyczna kabina przystosowana do realizacji snu.

Ponieważ tego faktu, iż (zgodnie z wolą zarówno ustawodawcy krajowego, jak i wspólnotowego) minimalnym standardem noclegowym jest kabina, (a nie hotel) nie dało się podważyć, toteż SN zaczął absurdalnie dezawuować rolę obu powyższych uregulowań – łamiąc przy tym cały szereg różnorodnych zasad – co zostało wykazane szczegółowo poniżej.

Po drugie SN założył fikcję abstrakcyjności kosztu noclegu – czyli bezprawnie przyjął, że koszt noclegu wystąpił nawet, gdy faktycznie kierowcy nigdy go nie ponieśli. Absurdalności tego quasi logicznego wywodu Sądu Najwyższego nawet nie warto komentować.

Szczegółowy wykaz naruszeń Sądu Najwyższego w sprawie I PK 71/13 z 10 września 2013 roku

W opisanym powyżej stanie faktycznym i prawnym zapadł wyrok w sprawie I PK 71/13 z 10 września 2013 roku, w którym Sąd Najwyższy w składzie trzyosobowym (J. Iwulski, Z. Hajn, Z. Myszka), zasądzili wypłatę diet i ryczałtów noclegowych. Poniżej zaprezentowano, więc wykaz wybranych k i l k u d z i e s i ę c i u (ponad pięćdziesięciu) naruszeń i uchybień, różnorodnych aspektów i elementów z zakresu doktryny prawa, orzecznictwa, teorii prawa, prawoznawstwa, zasad logiki prawniczej, konstytucyjności, które wystąpiły bezpośrednio w przedmiotowym orzeczeniu, jego uzasadnieniu lub też, które miały pośredni wpływ na omawiany błędny, krzywdzący i nieprofesjonalny wyrok.

1. Naruszenie przez Sąd Najwyższy reguł intertemporalnych.

Sąd Najwyższy złamał zasadę, iż nowe prawo nie modyfikuje sytuacji prawnych (praw i obowiązków) ukształtowanych przed jego wejściem w życie. Sąd Najwyższy wydał orzeczenie według stanu prawnego nieobowiązującego w latach 1995-1999. Orzeczenie zapadło na podstawie stanu prawnego obowiązującego dopiero 15 lat później, względem stanu prawnego objętego zakresem powództwa. Orzeczenie mylnie wydano na podstawie stanu prawnego (w zakresie podróży służbowej kierowców), obowiązującego po 3 kwietnia 2010 roku, czyli po nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców, w ramach której wprowadzono po raz pierwszy do krajowego systemu prawnego, definicję podróży służbowej kierowców.

– Tym samym Sąd Najwyższy orzekł z naruszeniem art. 3 kc, stanowiący, iż: „Ustawa nie ma mocy wstecznej, chyba że to wynika z jej brzmienia lub celu” oraz de facto z naruszeniem art. 316 § 1 kpc.

– Sąd Najwyższym orzekł w szczególności sprzecznie z wieloma postanowieniami SN (vide: wyrok z 2 lipca 2004 r., sygn. akt II CK 421/03, LEX nr 174137, wyrok SN z 17 listopada 2011 r., sygn. akt IV CSK 70/11, LEX nr 1111007) odnoszącym się do zasad retroaktywności.

– Sąd Najwyższy orzekł de facto niezgodnie także z wieloma innymi orzeczeniami SN dotyczącymi zasad intertemporalnych /międzyczasowych/ – określających w jakim zakresie czasowym będą obowiązywały uregulowania normy nowej, a w jakim uregulowania normy poprzedniej – dla porównania vide: postanowienie SN z 17 maja 2002 r., sygn. akt I CKN 204/00, LEX nr 55250, wyrok SN z 24 lutego 1998 r., sygn. akt I CKN 504/97, LEX nr 151580, postanowienie SN z 23 kwietnia 1998 r., sygn. akt III CKN 223/98, LEX nr 510968, wyrok SN z 18 lutego 1997 r., sygn. akt I CKU 87/96, LEX nr 29535, postanowienie SN z 2 lipca 2004 r., sygn. akt II CK 421/03, LEX nr 174137, wyrok SN z 17 listopada 2011 r., sygn. akt IV CSK 70/11, LEX nr 1111007, wyrok SN z 18 stycznia 2008 r., sygn. akt V CSK 351/07, LEX nr 361317, wyrok SN z 14 stycznia 2011 r., sygn. akt II PK 150/10, LEX nr 784981, wyrok SN z 8 stycznia 2009 r., sygn. akt I CSK 482/08, LEX nr 491552, uchwała składu siedmiu sędziów z 7 grudnia 2006 r., sygn. akt III CZP 99/06, OSNC 2007, nr 6, poz. 79, uchwały z 23 stycznia 2001 r., sygn. akt III ZP 30/00, OSNP 2001, nr 23, poz. 685, z 3 lipca 2003 r., sygn. akt III CZP 45/03, OSNC 2004, nr 9, poz. 136, z 23 stycznia 2004 r., sygn. akt III CZP 112/03, OSNC 2005, nr 4, poz. 61, z 23 czerwca 2005 r., sygn. akt III CZP 35/05, OSNC 2006, nr 5, poz. 81 i z 19 maja 2006 r., sygn. akt III CZP 26/06, OSNC 2007, nr 3, poz. 39, wyrok SN z 20 kwietnia 2011 r., sygn. akt I CSK 410/10, LEX nr 863413, wyrok SN z 7 listopada 2002 r., sygn. akt V CKN 1493/00, LEX nr 57238, postanowienie SN z 29 października 2007 r., sygn. akt II PZ 46/07, LEX nr 852555, wyrok SN z 25 sierpnia 2011 r., sygn. akt II CNP 11/11, LEX nr 960519.

– Ponadto SN orzekł całkowicie sprzecznie z jednolitym stanowiskiem doktryny w zakresie zasad intertemporalności normy np.: A. Jakubecki, Komentarz do art. 316 k.p.c., wersja LEX elektroniczna, E. Mika, „Przepisy i reguły intertemporalne w prawie cywilnym. Kwestie podstawowe”, T. Sokołowski, Komentarz do art. 3 k.c., wersja LEX elektroniczny, M. Kuryłowicz, Słownik terminów, zwrotów i sentencji prawniczych łacińskich, Wolters Kluwer Polska – LEX, wyd. 3, Zakamycze 2002, W. Zając, „Dobre praktyki legislacyjne. Przepisy przejściowe a zasada działania nowego prawa wprost” – s. 13 i następne.

– Sąd Najwyższy naruszył także art. 88 Konstytucji RP (w zakresie intertemporalności normy), stanowiącym, że warunkiem wejścia w życie ustawy lub jej części jest ogłoszenie, a więc SN wydał orzeczenie na podstawie normy (art. 2 pkt 7 UoCzPK), która w latach 1995-1998 nie była ogłoszona (ponieważ w ogóle nie istniała).

– Sąd Najwyższy orzekł w zakresie intertemporalności normy także niezgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 30 marca 1999 r., sygn. akt K 5/98, LEX nr 36397 oraz w sposób sprzeczny z zawartym w tym wyroku stanowiskiem Prokuratora Generalnego. Sąd Najwyższy orzekł niezgodnie także z innymi rozstrzygnięciami Trybunału Konstytucyjnego – warto porównać: wyrok TK z 31 stycznia 2001 r., sygn. akt P 4/99, OTK 2001, nr 1, poz. 5, wyrok TK z 2 marca 1993 r., sygn. akt K 9/92, wyrok TK z 30 marca 1999 r., sygn. akt K 5/98, LEX nr 36397, wyrok TK z 25 listopada 1997 r., sygn. akt K 26/97, OTK ZU nr 5 6/1997, s. 445, 446, wyrok TK z 2 marca 1993 r., sygn. akt K 9/92, OTK 1993, nr 1, poz. 6, wyrok TK z 11 grudnia 2001 r., sygn. akt SK 16/2000, Z.U. 2001/8/257, wyrok TK z 8 marca 2000 r., sygn. akt Pp 1/99, wyrok TK z 6 października 1998 r., sygn. akt K 36/97, wyrok TK z 5 września 2007 r., sygn. akt P 21.06, Dz.U. nr 170, poz. 1205, wyrok TK z 4 października 1989 r., sygn. akt K 3/88, OTK 1989, nr 1, poz. 2, wyrok TK z 22 czerwca 1999 r., sygn. akt K 5/99, OTK 1999, nr 5, poz. 100, Orzeczenie z 14 marca 1995 r., sygn. akt K 13/94 Z.U. 1995/ / 6; OTK1986-1995/t6/1995/cz1/6, orzeczenie z 29 stycznia 1992 r., sygn. akt K 15/91, OTK 1992, nr 1, poz. 8, Por. orzeczenie z 28 maja 1991 r., sygn. akt K 1/91, OTK 1991, nr 1, poz. 4; orzeczenie z 11 lutego 1992 r., sygn. akt K 14/91, OTK 1992, nr 1, poz. 7; orzeczenie z 29 stycznia 1992 r., sygn. akt K 15/91, OTK 1992, nr 1, poz. 8.

Komentarz: Zapewne Sąd Najwyższy dostrzegł, iż sprawa dotyczy błędnego stanu prawnego, ale wobec kilkunastu innych wcześniejszych orzeczeń zasądzających wypłatę ryczałtów noclegowych prawdopodobnie nie chciał doprowadzić do precedensu wyroku oddalającego powództwo, ponieważ być może ocenił, iż mogłoby to niekorzystnie wpłynąć na jednolitą linię orzecznictwa SN. Z tego powodu Sąd Najwyższy brutalnie i całkowicie bezprawnie „wykosił” w trakcie orzekania zasady intertemporalne i wydał wyrok sprzeczny z kilkunastoma orzeczeniami SN dotyczącymi intertemporalności normy, sprzecznie z kilkunastoma orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego, sprzecznie z jednolitym kilkusetletnim światowym dorobkiem doktryny prawa w zakresie intertemporalności, sprzecznie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej oraz wbrew przyzwoitości i rozsądkowi. Sąd Najwyższy w rozpatrywanym wyroku miał pełną świadomość, że do 2010 roku, kierowcy nie przebywali w podróży służbowej, ponieważ w uzasadnieniu wyroku wprost odnieśli się do treści uchwały Sądu Najwyższego w składzie 7 Sędziów (II PZP 11/08) z 19 listopada 2008 roku, w której SN wyraził jednoznaczne stanowisko, iż: „kierowca transportu międzynarodowego odbywający podróże w ramach wykonywania umówionej pracy i na określonym obszarze jako miejsce świadczenia pracy nie jest w podróży służbowej w rozumieniu art. 77 [5] § 1 KP”.

Zastanawiać może dlaczego Sądowi Najwyższemu tak bardzo zależało na utrzymaniu i „wpasowaniu się” za wszelką cenę w tzw.: „dominującą linię orzeczniczą SN”? Otóż, gdy dokładniej przyglądniemy się zagadnieniu zasądzania przez SN świadczeń z tytułu podróży służbowych (w tym ryczałtów noclegowych) to ze zdumieniem zapewne zauważymy, że prawie wszystkie orzeczenia SN w zakresie wypłaty świadczeń z tytułu podróży służbowych kierowców zostały wydane w całości lub w części z naruszeniem zasad intertemporalnych. Należy tu wskazać następujące orzeczenia SN: (I PK 232/06) wyrok w składzie 3 sędziów z dnia 19 lutego 2007 roku rozstrzygający w sprawie, oddalający skargę kasacyjną pozwanej, (I PK 230/07) wyrok w składzie 3 sędziów z dnia 19 marca 2008 roku, oddalający skargę kasacyjną pozwanej, (II PZP 8/08) orzeczenie składu 3 sędziów z 13 maja 2008 roku, (II PZP 11/08) uchwała składu 7 Sędziów z 19 listopada 2008 roku uznająca, iż praca kierowców nie wiąże się w ujęciu formalnym z podróżą służbową, (I PK 279/07), orzeczenie składu 3 Sędziów z 5 maja 2009 roku, (I PK 51/09), orzeczenie składu 3 sędziów z 18 sierpnia 2009 roku, (II PK 372/09) orzeczenie składu 3 sędziów z 23 czerwca 2010 roku, (II PK 18/12), orzeczenie składu 3 sędziów z 26 lipca 2012 roku, (II PK 296/12) wyrok w składzie 3 sędziów z dnia 4 czerwca 2013 roku (uchylający wyrok oddalający apelację pozwanej i przekazujący sprawę do ponownego rozpoznania), (I PK 71/13) wyrok w składzie 3 sędziów z dnia 10 września 2013 roku, (II PK 44/12), orzeczenie składu 3 Sędziów z 10 września 2013 zasądzające powództwo w obniżonej kwocie, (II PK 106/13) wyrok w składzie 3 sędziów z dnia 7 stycznia 2014 roku, uchylający wyrok i przekazujący sprawę do ponownego rozpoznania, (II PZP 1/14), uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 12 czerwca 2014 roku (nie rozstrzygająca w sprawie), (I PK 7/14) orzeczenie składu 3 Sędziów z 4 września 2014 roku, (I PZP 3/14), orzeczenie składu 3 sędziów Sądu Najwyższego z 7 października 2014 roku (nierozstrzygające w sprawie).

Łatwo można to udowodnić, ponieważ wystarczy sprawdzić, że dotyczą one w całości lub w części stanu prawnego sprzed 3 kwietnia 2010 roku, a więc sprzed nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców, na podstawie której kierowcy zawodowi po raz pierwszy mogli przebywać w podróży służbowej. Aż do 2010 roku kierowcy w ogóle nie przebywali w podróży służbowej, co stwierdził w 2008 roku ten sam Sąd Najwyższy w składzie siedmiu sędziów w uchwale II PZP 11/08 z 19 listopada 2008.

Tak, więc Sąd Najwyższy broni (de facto sam siebie), za wszelką cenę przed uznaniem błędu w zakresie intertemporalności przedmiotowego orzeczenia, ponieważ efektem domina podważone zostałyby także wszystkie poprzednie orzeczenia SN i okazałoby się, że Izba Pracy SN co do zasady orzeka ze złamaniem podstawowych zasad intertemporalnych (!)…a taka informacja nie może ujrzeć „światła dziennego”, więc SN „zamiata od lat sprawę pod dywan”, zasłaniając się w sposób niepoważny i nieprofesjonalny niezawisłością sędziów (vide: odpowiedź Dyrektora Biuro Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, pismem z dnia 7 lipca 2014 r, iż – cytat: „okoliczność iż (…) sprawa dotyczy lat 1996-1998 nie ma istotnego znaczenia. Obowiązujące w tym czasie przepisy były bowiem takie same jeśli chodzi o treść zawartych w nich regulacji”.

Jak można łatwo zauważyć regulacje te, wbrew niepoważnym twierdzeniom Dyrektora Biura Studiów i Analiz Sądu najwyższego, nie tylko nie były takie same, ale ich odrębność została potwierdzona uchwałą 7 sędziów Sądu Najwyższego z 19 listopada 2008 roku (II PZP 11/8). Odpowiedź Dyrektora Biura Studiów i Analiz SN nosi znamiona podejrzenia popełnienia przestępstwa mataczenia (w rozumieniu definicji słownika języka polskiego PWN) w sprawie. Niewyobrażalnie trudno jest uwierzyć, że Dyrektor Biura Studiów i Analiz SN nie wiedział, że od 2010 roku obowiązywał odmienny stan prawny oraz, że nie była mu znana uchwała wyemitowana w składzie siedmiu sędziów SN z 2008 roku, którą bagatelizował później prawie każdy kolejny skład orzekający Sądu Najwyższego w składzie trzyosobowym.

2. Bezprawne orzeczenie Sądu Najwyższego oparte na niedopuszczalnym wnioskowaniu contra legem w zakresie definicji legalnej podróży służbowej.

a) Niezależnie od faktu, iż Sąd Najwyższy wydał orzeczenie według nieobowiązującego stanu prawnego, to dodatkowo orzekł sprzecznie z treścią zarówno „starej” (obowiązującej do 3 kwietnia 2010 roku), jak i „nowej” definicji legalnej „podróży służbowej” (obowiązującej po 3 kwietnia 2010 roku). Sąd nie dostrzegł, iż definicja ta różni się zasadniczo od definicji podróży służbowej uregulowanej w kodeksie pracy. SN orzekł, więc na podstawie niedopuszczalnego wnioskowania contra legem, względem ograniczonego zakresu definicji legalnej podróży służbowego obowiązującej od 2010 roku na mocy treści art. 2 ust. 7 u.cz.p.k. Sąd Najwyższy nie dostrzegł, że po 3 kwietnia 2010 roku, podróż służbowa kierowców została ograniczona ustawowo do zakresu „przewozu drogowego”, który zawiera się wyłącznie w „obrysie” pasa drogowego. Jeśli, więc noclegi były realizowane poza pasem drogowym, wówczas pracodawcy nie mieli obowiązku wypłaty ryczałtów noclegowych oraz diet. Tak więc SN w przedmiotowym zakresie popełnił podwójny błąd, najpierw myląc stan prawny, a później myląc (lub ignorując) nowy zakres definicji legalnej podróży służbowej. SN orzekł, więc w sposób niedopuszczalny wbrew treści definicji legalnej podróży służbowej.

– Sąd Najwyższy zignorował dodatkowo nawet swoje własne stanowisko wyrażone w wyroku Sądu Najwyższego, Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 22 lutego 2008 r. sygn. I PK 208/2007, LEX nr 452417, z którego wynika, że aby w ogóle można było mówić o podróży służbowej, muszą wystąpić wszystkie elementy składowe wynikające z jej definicji legalnej. Tymczasem SN w orzeczeniach opartych na definicji legalnej podróży służbowej obowiązującej od 2 kwietnia 2010 roku…wprost zignorował część treści tejże definicji legalnej.

b) Sąd Najwyższy oparł wyrok zasądzający wypłatę świadczeń z tytułu podróży służbowych kierowców w sposób niedopuszczalny na:

nienormatywnej (a więc bezprawnej) fikcji abstrakcyjności kosztu noclegu na gruncie § 9 ust. 4 rozp. MPiPS z 2002 roku, co jest sprzeczne z treścią szeregu uregulowań prawa pracy, które stanowią, iż podstawą wypłaty ryczałtu noclegowego jest zwrot kosztów (pokrycia pasywów), a nie przysporzenie aktywów kierowcy;

– Sąd Najwyższy w sposób niedopuszczalny orzekł na podstawie niedopuszczalnej nienormatywnej fikcji prawnej twierdząc, iż pracodawca nie zapewnił bezpłatnego noclegu „w rozumieniu § 9 ust. 4 rozporządzenia MPiPS”. Sąd Najwyższy w sposób nieuprawniony pominął fakt, iż wobec braku definicji legalnej kosztu w „słowniku” rozporządzenia MPiPS, nie może być mowy o niezapewnieniu bezpłatnego noclegu „w rozumieniu § 9 ust. 4 rozporządzenia MPiPS”, ponieważ akt ten nie określił jakiegokolwiek “rozumienia” kosztu. Przyjęcie, więc fikcji prawnej “rozumienia” zakresu minimalnego standardu bezpłatnego noclegu, rzekomo wynikającego z treści § 9 ust. 4 rozporządzenia MPiPS, jest wprost normotwórstwem ze strony SN, co jest kategorycznie zakazane;

– w świetle powyższego Sąd Najwyższy w sposób całkowicie nieupoważniony po raz kolejny wkroczył w rolę ustawodawcy i nieprawdziwie stwierdził, iż nocleg w specjalisytycznej kabinie noclegowej nie stanowi bezpłatnego noclegu „w rozumieniu § 9 ust. 4 rozporządzenia MPiPS”. Sąd Najwyższy całkowicie pominął aspekt logiczny oraz aspekt następstwa zdarzeń, z którego wynika, że wystąpienie kosztu nie podlega “rozumieniu” (interpretacji), lecz jest stanem faktycznym, który zaistniał lub nie zaistniał w ściśle określonym czasie. Sąd Najwyższy dopuścił się manipulacji w obszarze zakresu treści normy, ponieważ legislator polski w ogóle nie przewidział jakiegokolwiek „rozumienia” § 9 ust.4 Rozporządzenia MPiPS i wbrew nieprawdziwemu twierdzeniu SN legislator nie przewidział w tej materii fikcji kosztu;

Sąd Najwyższy orzekł sprzecznie z treścią normy, która wprost stanowi, iż za koniecznością poniesienia realnego kosztu (a nie fikcyjnego) wprost przemawia treść art. 77 5 § 3–5 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r;

Sąd Najwyższy orzekł sprzecznie z treścią art. 21 ustawy o czasie pracy kierowców. Przytoczone uregulowanie, podobnie jak art. 77 5 § 3–5 KP wbrew twierdzeniom Sądu Najwyższego, nie jest źródłem normatywnej fikcji prawnej – wręcz przeciwnie z treści normy wprost wynika, że wobec braku jakiejkolwiek normatywnej fikcji, koszty te mogą być wyłącznie realne i ponadto poniesione wcześniej – co wynika wprost z określenia słów: „koszt” oraz „pokrycie kosztów”.

– Sąd Najwyższy zignorował stanowisko przedstawicieli doktryny w zakresie niedopuszczalności wypłaty ryczałtu noclegowego pomimo braku kosztu noclegu. Dla przykładu warto przytoczyć pogląd prof. A. Sobczyka wyrażony w opracowaniu „Podróż służbowa” – Monitor Prawniczy 2004, Nr 8. Autor pisze: „Zgodnie z art. 77 5 KP pracownikowi (…) przysługują należności na pokrycie kosztów związanych z podróżą służbową. (…) W tym miejscu wspomnieć jednak należy, że w przypadku gdy uzasadnione koszty poniesione przez pracownika w związku z podróżą służbową są wyższe niż określone w przepisach, to pracownik ma roszczenie o zwrot udokumentowanych kosztów rzeczywistych. Niezależnie bowiem od treści przepisów rangi rozporządzeniowej, jak wewnętrznego prawa pracy nadrzędność zachowuje wyrażona w art. 77 5§ 1 KP zasada, że pracownikowi przysługują należności na pokrycie kosztów związanych z podróżą służbową. Pracownik będzie (…) zmuszony do wykazania zasadności poniesienia dodatkowych wydatków.” Warte, więc dostrzeżenia jest stanowisko przywołanego autora, iż świadczenia z tytułu podróży służbowej służą „na pokrycie realnych kosztów”, ale ponadto zwrócono uwagę, iż koszt ten (wydatek) musi być ponadto „uzasadniony” – co zupełnie zignorował Sąd Najwyższy;

– Sąd Najwyższy w uchwale z 12 czerwca 2014 roku (II PZP 1/14) w kwestii realności kosztu noclegu wszedł w konflikt sam z sobą i wyemitował całkowicie sprzeczne komunikaty. Z jednej strony orzekł o zasądzeniu ryczałtów za noclegi na rzecz kierowcy, pomimo braku poniesienia jakichkolwiek kosztów noclegu przez kierowców, a z drugiej strony w uzasadnieniach do tego samego orzeczenia stwierdził, że ryczałt jest należny za realnie poniesione koszty noclegu, faktyczne koszty noclegu i rzeczywiste koszty noclegu. Można to stwierdzić analizując treść uzasadnienia przedmiotowej uchwały na str. 19 i 20.W trzech kolejnych zdaniach uzasadnienia SN 4 (cztery) razy stwierdził, iż ryczałt należny jest jako „zwrot kosztów”. Warto w tym miejscu przytoczyć te fragmenty uzasadnienia uchwały, które wprost odnoszą się do kwestii zwrotu kosztu noclegu. W zdaniu pierwszym z uzasadnienia uchwały Sąd Najwyższy wskazał (str. 19): „(…) zwrot kosztu noclegu zostaje ograniczony do 25% limitu stanowiącego ryczałt za koszty realnie ponoszone w czasie podróży (…)”. W zdaniu drugim z uzasadnienia uchwały Sąd Najwyższy wskazał (str. 20) iż: „istota ryczałtu jako świadczenia kompensacyjnego w tym wypadku przeznaczonego na pokrycie kosztów noclegu polega na tym że świadczenie wypłacane w takiej formie z założenia jest oderwane od rzeczywiście poniesionego kosztu i nie pokrywa całości wydatków z określonego tytułu bo nie są one udokumentowane (…)”. W zdaniu trzecim z uzasadnienia uchwały (str. 20) określono iż: ryczałt (przypis) „pokryje więc pracownikowi koszty noclegowe w wymiarze mniejszym albo większym niż faktycznie przez niego poniesione”. W zdaniu czwartym z uzasadnienia (str. 20) podniesiono, że: „taki stan rzeczy uprawnia pracownika do otrzymania od pracodawcy zwrotu kosztów noclegu na warunkach wskazanych (…) w par. 9 ust 1 lub 2 (…) rozporządzenia”. Nie sposób oczekiwać od sędziów Sądu Najwyższego jaśniejszego uzasadnienia, skoro sędziowie w uchwale i jej uzasadnieniu siedem razy doprecyzowali, że ryczałt należny jest jako: „zwrot kosztów faktycznie poniesionych”, „kompensatę” kosztu, „zwrot realnie poniesionych kosztów”, „pokrycie kosztów”, na rzecz „wydatków”. Nie sposób ustalić jaka intencja przyświecała Sądowi Najwyższemu, ponieważ treść wyroku i jego uzasadnienia są całkowicie wykluczające się;

– Sąd Najwyższy orzekając na podstawie nienormatywnej (bezprawnej) fikcji rzekomego abstrakcyjnego kosztu noclegu, który faktycznie nigdy nie wystąpił – dopuścił się naruszenia art. 2 Konstytucji RP, poprzez naruszenie zasady zaufania obywatela do państwa, skoro wywodzić się ma skutki z nieistniejących – fikcyjnych – treści norm.

c) Orzeczenie SN oparto w sposób niedopuszczalny na podstawie nienormatywnej fikcji minimalnego standardu noclegowego, jako rzekomego obowiązku zapewnienia przez pracodawców kierowcom hotelowego standardu noclegu, co jest sprzeczne zarówno z treścią § 9 ust. 4 rozp. MPiPS z 2002 roku, jak i z treścią § 16 rozp. MPiPS z 2013 roku, jak i z treścią zarządzeń i rozporządzeń obowiązujących od roku 1995. Sąd Najwyższy kolejny raz naruszył, więc w tym orzeczeniu, zasadę zakazu orzecznictwa na podstawie nienormatywnych fikcji prawnych.

– Sąd Najwyższy bezpodstawnie całkowicie pominął fakt, że za sprawą definicji legalnej odpoczynku w kontekście art. 2 pkt. 6 art. 27 i 14 u.cz.p.k. przekierowujących do rozporządzenia 561/2006 WE, dopuszczalne jest uznanie, iż minimalny standard kabiny jednak został określony właśnie na gruncie rozporządzenia 561/2006 WE. Wynika z tego, iż minimalny standard pomieszczenia noclegowego spełnia co najmniej kabina wyposażona w miejsce do spania, o ile kierowca wyrazi wolę odbycia w niej odpoczynku;

– SN zupełnie pominął fakt woli (zgody) kierowców (wyrażonej za pomocą tachografów), którzy samodzielnie potwierdzają dokonanie wyboru co do miejsca realizacji noclegu (np. w kabinie);

– Sąd Najwyższy bezprawnie pominął całkowicie trzy uregulowania kształtujące minimalny standard noclegu, regulujących minimalne warunki noclegowe, a mianowicie treść art. 14 ust. 1 u.cz.p.k oraz art. 8 ust. 8 rozporządzenia 561/2006 WE i art. 8 umowy AETR. Wbrew mylnemu stanowisku Sądu Najwyższego, uregulowania polskiego prawa (art. 14 u.cz.pk.k) określiły pośrednio minimalny standard noclegowy pomieszczenia, którym jest co najmniej kabina środka transportowego znajdującego się na postoju, wyposażona w miejsca do snu;

– Sąd Najwyższy w sposób całkowicie bezpodstawny orzekł, iż kabina noclegowa w ciągniku siodłowym może służyć do realizacji odpoczynku, przerwy lub…tymczasowego przebywania w kabinie w sytuacjach nadzwyczajnych i awaryjnych, co jest całkowicie sprzeczne z treścią art. 8 ust. 8 rozporządzenia 561/2006 WE oraz treścią art. 14 UoCzPK. Tymczasem legislator międzynarodowy wprost odwołał się w treści art. 8 ust. 8 rozporządzenia 561/2006 WE do słowa „sen”, dopuszczając możliwość realizacji noclegowej odpoczynku w kabinie wyposażonej w odpowiednie miejsce do snu, w dowolnym wymiarze i ilości, za wyjątkiem wyłącznie odpoczynków tygodniowych trwających powyżej 45 godzin. Analogicznie przedmiotową kwestię uregulował ustawodawca polski;

– Sąd Najwyższy oparł całe własne orzecznictwo na prywatnym (nienormatywnym), a więc bezprawnym stanowisku, iż nocleg kierowcy nie może być realizowany w kabinie, ponieważ kabina w obecnym standardzie cywilizacyjnym nie może stanowić centrum życiowego kierowców, pomimo iż coś dokładnie przeciwnego wynika z treści art. 14 u.cz.p.k oraz art. 8 ust. 8 rozporządzenia 561/2006 WE i art. 2 pkt. 6 uoczpk;

– Na płaszczyźnie stanów faktycznych, Sąd Najwyższy ponadto nie dostrzegł w ogóle bardzo wysokiego standardu specjalistycznych kabin noclegowych, co zauważyli wybitni przedstawiciele doktryny. Przykładem może być stanowisko najwybitniejszego polskiego doktrynera prawa pracy, prof. A. Świątkowskiego, który krytycznie odniósł się do stanowiska Sądu Najwyższego w opracowaniu „Diety czy wynagrodzenie? – Reperkusje uchwały Sądu Najwyższego z 12 czerwca 2014 r., II PZP 1/14 w sferze polityki płacowej w polskim sektorze międzynarodowego transportu drogowego” – Praca i Zabezpieczenie Społeczne, Styczeń 2015 r.

Komentarz: Można przypuszczać, że ponieważ Sąd Najwyższy sfokusował się na potrzebie zasadzenia ryczałtów noclegowych i diet za wszelką cenę, toteż pominął część zakresu (treści) definicji legalnej podróży służbowej, z której wynika, że podróż służbowa kierowców zawodowych zawiera się jedynie w obrysie pasa drogowego. Sąd Najwyższy kolejno de facto odrzuca bez jakiegokolwiek wyjaśnienia treści całego szeregu norm, mówiących jednoznacznie, że świadczenia z tytułu podróży służbowych są należne jedynie, gdy pracodawca nie zapewnił bezpłatnego noclegu i gdy kierowca musiałby ponieść realny koszt. Zasadniczo SN unika zagadnienia „realności kosztu noclegu”. SN całkowicie bezprawnie odrzucił, więc wszelkie uregulowania, które mówią o konieczności poniesienia przez kierowcę realnego kosztu noclegu i arbitralnie, wstępując w rolę legislatora ocenił, że może to być koszt abstrakcyjny (taki, który faktycznie nigdy nie zaistniał – fikcyjny).

Ponieważ jednak coś zupełnie odmiennego wynika z treści przepisów toteż pracodawcy kierując się wprost treścią normy nie wypłacali ryczałtów noclegowych słusznie zakładając. Zakładali bowiem, że skoro zakupili drogie specjalistyczne kabiny noclegowe, w których kierowcy spali za darmo, to zapewnili kierowcom bezpłatny nocleg zwłaszcza, że na realizację takiego noclegu pozwala zarówno prawo polskie, jak i unijne. Tak samo jak pracodawcy musiał przedmiotowe uregulowania (art. 14 UoCzPK oraz art. 8 ust.8 rozp 561/2006 WE) rozumieć każdy, kto potrafi czytać i wyciągać logiczne wnioski…ale jak widać nie dotyczy to Sądu Najwyższego.

W efekcie SN dokonał spreparowania treści powyższych norm (a zwłaszcza § 9 rozp MPiPS z 2002 roku) dla celu bezprawnego „ustanowienia” minimalnego (rzekomo hotelowego) wymaganego standardu noclegu, co oczywiście także jest nienormatywnym fikcyjnym (bezprawnym) założeniem Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy dopuszcza się wprost działań normotwórczych (całkowicie bezprawnych), polegających na nielegalnym ustanawianiu fikcji prawnych, w zakresie faktycznie nieistniejącego hotelowego standardu noclegu i nieistniejącej abstrakcyjności ryczałtu noclegowego, ponieważ interpretacja stosownych przepisów prawa na podstawie analizy językowej (czyli ich faktycznej treści) torpedowałaby argumentację Sądu Najwyższego, chcącego wbrew przepisom zasądzić wypłatę ryczałtów noclegowych i diet. Dlatego Sąd Najwyższy albo pomija w orzeczeniach część normy (np.: art. 2 pkt. 7 u.cz.p.k.) albo bezprawnie sugeruje, że z norm wynika coś, czego nie zawierają (np.: § 9 ust.4 rozp MPiPS z 2002, art. 77 indeks 5 KP), lub też w ogóle pomija całe normy (np.: art. 14 u.czp.k., art. 8 ust. 8 rozp 561/2006 WE).

Stad też SN wprost udaje począwszy od 2010 roku, iż w treści znowelizowanej definicji legalnej podróży służbowej, uregulowanej w ustawie o czasie pracy kierowców nie ma części normy odwołującej się do zakresu „przewozu drogowego”, która oczywiście jest i którą może wprost przeczytać każdy kto w ogóle potrafi czytać. Mało tego, SN oddala w tzw.: „przedsądzie” skargi kasacyjne do Sądu Najwyższego oparte na zarzucie, iż podróż służbowa kierowców może być zgodnie z prawem realizowana wyłącznie w zakresie „pasa drogowego”, ponieważ jak argumentuje SN, jest to zagadnienie interesujące, ale nie stanowi istotnego zagadnienia prawnego. Taka teza SN jest niepoważna, ponieważ trudno sobie wyobrazić jakie inne zagadnienie mogłoby być jeszcze bardziej istotne od niedostrzeganego całymi latami, zmodyfikowanego zakresu definicji legalnej podróży służbowej?

3. Sąd Najwyższy popełnił błąd pominięcia wykładni pierwszego stopnia.

Aby w ogóle mogło dojść do orzecznictwa na podstawie wykładni contra legem, (sprzecznie z treścią normy) Sąd Najwyższy w sposób niedopuszczalny musiał pominąć część treści definicji legalnej podróży służbowej. Następnie SN musiał orzec sprzecznie z treścią innych wymienionych powyżej uregulowań ustawy o czasie pracy kierowców, kodeksu pracy, a także rozporządzeń i dyrektyw unijnego prawa pracy. Tym samym SN naruszył fundamentalną zasadę niedopuszczalności zastosowania wykładni drugiego stopnia (np.: celowościowej) z pominięciem zasady pierwszego stopnia (językowej). Oczywiście orzecznictwo takie stanowi złamanie elementarnych zasad wykładni prawa przez Sąd Najwyższy.

– Sąd Najwyższy orzekł, więc w konsekwencji sprzecznie z orzecznictwem Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, która kategorycznie zakazuje orzekania z pominięciem wykładni językowej. Izba Cywilna SN wskazuje, że orzecznictwo sprzeczne z treścią normy jest przejawem niedopuszczalnego woluntaryzmu prawniczego. Na dowód powyższego należy przytoczyć cztery orzeczenia Izby Cywilnej SN w sprawach: III CSK 18/12; III CZP 29/01, III CZP 46/02, I CK 46/02, niepubl. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 października 2012 r. (III CSK 18/12) – cytat: „Sąd Najwyższy (…) stwierdza, że jedną z podstawowych dyrektyw wykładni przepisów prawa, wynikającą także z konstytucyjnych zasad państwa prawnego i podziału władz jest zakaz wykładni prawotwórczej. Sądom nie wolno wkraczać w kompetencje ustawodawcy i pod pozorem wykładni tworzyć nowych norm prawnych ani zmieniać treści i znaczenia norm istniejących (por. m.in. uchwały Sądu Najwyższego z dnia 7 czerwca 2001 r., III CZP 29/01, OSNC 2001, Nr 12, poz. 171, z dnia 25 lipca 2002 r., III CZP 46/02, OSNC 2003, nr 7 – 8 poz. 98, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 12 września 2003 r., I CK 46/02, niepubl.)”. Ponadto uchwała Sądu Najwyższego z dnia 25 lipca 2002 r. (III CZP 46/02), stanowi: „dokonywana przez sąd wykładnia przepisów prawa, będąca elementem ich stosowania, nie może (…) przeradzać się w tworzenie pożądanego czy społecznie oczekiwanego stanu prawnego”.

– Tak więc SN nie stosuje się do własnych orzeczeń i arbitralnie dodaje lub ujmuje postrzegania tej części treści normy, która jest dla niego niewygodna;

– Sąd Najwyższy pomijając wykładnię językową definicji podróży służbowej, pogwałcił także dorobek przedstawicieli doktryny prawoznawstwa, którzy jednomyślnie przyznają prymat wykładni językowej nad wykładniami drugiego stopnia (vide: Nowacki Józef, Tobor Zygmunt, Wstęp do prawoznawstwa. Podręcznik, Warszawa 2012, Wronkowska, M. Zieliński (red.), Szkice z teorii prawa i szczegółowych nauk prawnych, Poznań 1990. L. Nowak, Spór o definicje legalne a sposób pojmowania „prawodawcy , Państwo i Prawo 1969, nr 3, s. 514; T. Gizbert-Studnicki, Wieloznaczność leksykalna w interpretacji prawniczej, Kraków 1978, s. 109);

– Sąd Najwyższy ignorując wykładnię językową przedmiotowych norm orzekł w sposób sprzeczny z zasadą interpretacyjną odnoszącą się do woli „racjonalnego legislatora”. W tym zakresie Sąd Najwyższy pogwałcił stanowisko doktryny, iż wola „racjonalnego ustawodawcy” afirmuje się w treści samej normy, niezależnie od jej subiektywnej oceny wynikającej z wykładni celowościowej – vide: dr Tomasz Grzybowski, Racjonalny prawodawca a orzecznictwo sądowe – Skrócona wersja tego tekstu została opublikowana w dodatku do Gazety Prawnej (Prawnik) z 9.1.2013., w formie „dwugłosu” z L. Morawskim, pt.: Pracodawca (nie)racjonalny, M. Król, Zasada racjonalnej decyzji stosowania prawa, Studia Prawno-Ekonomiczne 1979, t. XXII; B. Wojciechowski, Dyskrecjonalność sędziowska, Toruń 2004, s. 277 i n. Zob. np. M. Zirk-Sadowski, Konstrukcja racjonalnego prawodawcy a kompetencje komunikacyjne w: S. Wronkowska, M. Zieliński (red.), Szkice z teorii prawa i szczegółowych nauk prawnych, Poznań 1990. L. Nowak, Spór o definicje legalne a sposób pojmowania „prawodawcy, Państwo i Prawo 1969, nr 3, s. 514; T S. Wronkowska, Prawodawca racjonalny jako wzór dla prawodawcy faktycznego, w: S. Wronkowska, M. Zieliński (red.), Szkice z teorii prawa i szczegółowych nauk prawnych, Poznań 1990, s. 130-134. L. Morawski, Teoria prawodawcy racjonalnego a postmodernizm, Państwo i Prawo 2000, nr 11, s. 37; J. Czaja, O nieracjonalności pojęcia „racjonalnego ustawodawcy , w: J. Stelmach (red.), Studia z filozofii prawa 1, Kraków 2001, s. 183. A. Borowicz, Argument interpretacyjny odwołujący się do woli rzeczywistego prawodawcy, Studia Prawno-Ekonomiczne 2009, t. LXXiX, s. 9 i n. dr Tomasz Grzybowski, Racjonalny prawodawca a orzecznictwo sądowe, s. 2.

Komentarz: Sąd Najwyższy z przyczyn opisanych już wcześniej działając pod własną presją potrzeby zasądzenia świadczeń z tytułu podróży służbowych, potrzebował pominąć wykładnię pierwszego stopnia, co też bezprawnie i bezpardonowo uczynił.

Interesujący jest fakt, że SN „szerokim łukiem” omija pełną treść definicji legalnej podróży służbowej, stawiając się w roli ustawodawcy i Prezydenta RP, ignorując tę część normy, która jest sprzeczna z założoną tezą o potrzebie zasądzania ryczałtów noclegowych. Można odnieść wrażenie, iż Sądu Najwyższego najwyraźniej nie interesuje treść normy i wykładnia pierwszego stopnia. Wygląda na to, że Sąd Najwyższy ukuł sobie tezę o potrzebie zasądzania ryczałtów noclegowych (odbiegającą na nieszczęście pracodawców od treści normy) i uparcie pomija tę część normy, która jest sprzeczna z zapotrzebowaniem Sądu Najwyższego co jest przejawem skrajnego woluntaryuzmu.

4. Sąd Najwyższy dopuścił się publikacji zakazanego orzeczenia wywołującego skutki retroaktywne.

Sąd Najwyższy ignorując treść definicji legalnej podróży służbowej (czyli orzekając na wnioskowaniu contra legem – przeciwko normie), a także ignorując wykładnię językową § 9 ust. 4 rozp. MPiPS z 2002 roku, złamał tym samym podstawową zasadę „lex retro non agit” – prawo nie działa wstecz. Tymczasem orzeczenie wywołujące skutki retroaktywne jest zakazane w stanach kontradyktorycznych (czyli spornych – gdy występują dwie strony sporu), w których w wyniku orzeczenia mogłoby dojść do pogorszenie sytuacji jednej ze stron;

– Sąd Najwyższy złamał, więc podstawową zasadę doktrynalną obowiązującą od zarania światowego dorobku prawniczego, ukształtowaną już w prawie rzymskim;

– Sąd Najwyższy złamał podstawową zasadę obowiązującą w polskiej doktrynie prawa (vide: Nowacki Józef, Tobor Zygmunt, Wstęp do prawoznawstwa. Podręcznik, Warszawa 2012, Wronkowska, M. Zieliński (red.), Szkice z teorii prawa i szczegółowych nauk prawnych, Poznań 1990. L. Nowak, Spór o definicje legalne a sposób pojmowania „prawodawcy, Państwo i Prawo 1969, nr 3, s. 514; T. Gizbert-Studnicki, Wieloznaczność leksykalna w interpretacji prawniczej, Kraków 1978, s. 109).Warto w tym miejscu odwołać się do stanowiska prof. S. Wronkowskiej oraz prof. M. Zielińskiego: Niedopuszczalne jest stanowienie norm z mocą wsteczną, jeśli podmioty, których te normy dotyczą, nie mogły racjonalnie przewidzieć tego rodzaju decyzji, a nadzwyczajne okoliczności czy dobra, podlegające ochronie konstytucyjnej, decyzji takiej nie usprawiedliwiają. (…) (wyroki z: 27 lutego 2002r., K 47/01, 5 listopada 2002 r., P7/01). Zasadę tę należy rozumieć nie tylko jako zakaz stanowienia norm prawnych nakazujących stosowanie nowoustanowionych norm prawnych do zdarzeń, które miały miejsce przed ich wejściem w życie i z którymi prawo nie wiązało dotąd skutków prawnych, lecz także jako zakaz stanowienia międzyczasowych (intertemporalnych) reguł, które mają określić treść stosunków prawnych powstałych pod rządami dawnych norm, a trwających w okresie wejścia w życie norm nowo ustanowionych jeżeli reguły te wywołują ujemne prawne (a w konsekwencji społeczne) następstwa dla bezpieczeństwa prawnego i poszanowania praw nabytych”. Jak dalej zauważają przywołani wcześniej wybitni przedstawiciele doktryny prawniczej: „(…) zasada zaufania do państwa wymaga, by mocy wstecznej nie nadawać przepisom, które regulują prawa i obowiązki obywateli i pogarszają ich sytuację prawną (orzeczenie z 30 listopada 1988 r., K1/88 i wyroki z: 8 marca 2005 r., K27/03, 19 marca 2007 r., K47/05). Znajduje ona swoje oparcie w takich wartościach, jak bezpieczeństwo prawne i pewność obrotu prawnego oraz poszanowanie praw nabytych”;

– Sąd Najwyższy orzekł także niezgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego w zakresie zakazu retroaktywności. vide: wyrok TK z 12 Maja 2009 r., P66/07, Wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego dotyczące zagadnień związanych z procesem legislacyjnym Proces prawotwórczy w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, Warszawa 2012, s. 37. Wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego dotyczące zagadnień związanych z procesem legislacyjnym Proces prawotwórczy w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, Warszawa 2012, s. 37;

– Orzecznictwo Sądu Najwyższego ze skutkiem retroaktywnym narusza podstawową zasadę Monteskiuszowskiego trójpodziału władzy, ponieważ retroaktywność jest skutkiem uzurpacji Sądu Najwyższego do pominięcia części treści definicji legalnej podróży służbowej. Gdyby intencją ustawodawcy było rozszerzenie zakresu podróży służbowej poza „pas drogowy” lub gdyby intencją ustawodawcy było określenie minimalnego hotelowego standardu noclegu, to zapewne tak też by uczynił. Natomiast SN nie ma prawa wstępować w rolę ustawodawcy „poprawiającego” intencje ustawodawcy;

– Ponadto Sąd Najwyższy poprzez emisję orzeczenia z niedozwolonym skutkiem retroaktywnym w sposób nieuprawniony pominął fakt, że naruszył konstytucyjną zasadę celowości i proporcjonalności – vide: wyroki z: 15 września 1998 r., K10/98 i 8 grudnia 2009 r., SK34/08, wyrok SN z 12 maja 2009 r., sygn. Akt: P66/07;

– Dodatkowo Sąd Najwyższy złamał zasadę, iż retroaktywność jest dopuszczalna wyłącznie w przypadku uregulowań aktem prawnym w randze co najmniej ustawy. Tymczasem normotwórcza praktyka Sądu Najwyższego w przedmiotowym zakresie takowej rangi, w sposób oczywisty nie posiada.

Komentarz: W zakresie niedopuszczalnej retroaktywności, Sąd Najwyższy złamał tak wiele zasad wykładni prawa, dobrego orzecznictwa, dorobku doktryny, dorobku jurysprudencji, dorobku TK oraz dorobku SN, że każdy, nawet najbardziej krytyczny komentarz w obrębie tak elementarnego zagadnienia byłby niewymownie niewystarczający. Powyższy przykład fatalnej jakości orzecznictwa Sądu Najwyższego stanowi jedynie dowód, jak niebezpieczne i destrukcyjne dla systemu prawnego jest ferowanie wyroków przez tzw. autorytety – z pogwałceniem paradygmatu wykładnie prawa. Orzecznictwo SN ze skutkiem retroaktywnuym jest niesłychanie niebezpieczne wobec tworzenia swoistej pułapki prawnej, ponieważ adresat normy zapoznając się z jej treścią nie mógł zakładać, iż SN wprost wymyśli dwie fikcje: „standardu hotelowego noclegu” i „istnienia kosztu noclegu który to koszt faktycznie nie wystąpił”.

5. Sąd Najwyższy naruszył zasadę hierarchiczności orzecznictwa.

Sąd Najwyższy naruszył zasadę hierarchiczności orzecznictwa, ponieważ komentowane orzeczenie (z 10 września 2013 roku) w stanie prawnym obowiązującym do 2010 roku, zapadło w składzie trzyosobowym, pomimo faktu, że w tym samym stanie prawnym w roku 2008, Sąd Najwyższy w składzie siedmioosobowym orzekł w uchwale II PZP 11/08, iż kierowcy nie realizują podróży służbowej, w ramach zakresu definicji legalnej podróży służbowej obowiązującej, aż do 3 kwietnia 2010 roku;

– Sąd Najwyższy orzekając w przedmiotowej sprawie I PK 71/13 naruszył elementarną zasadę stanowiącą że w przypadku powstania „wątpliwości co do wykładni prawa” SN w składzie trzyosobowym, „może (…) przedstawić zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów tego Sądu”. Owe „wątpliwości” co do zakresu definicji legalnej podróży służbowej obowiązującej, aż do 2010 roku, jednoznacznie rozstrzygnął skład siedmioosobowy SN stanowiąc, że kierowcy nie przebywają w podróży służbowej. Trudno więc, aby już raz przesądzone wątpliwości w składzie siedmioosobowym ponownie odmiennie mógł rozstrzygnąć SN w składzie zwykłym. Gdyby przyjąć, że taka sytuacja właśnie zaistniała we wszystkich kolejnych orzeczeniach SN to należy uznać, że one wszystkie naruszyły zasadę hierarchiczności orzecznictwa SN, co samo w sobie jest już przejawem naruszenia elementarnych zasad orzecznictwa SN.

Komentarz: Zgodnie z zasadami orzecznictwa Sądu Najwyższego wyrażonymi w art. 59 Ustawy z dnia 23 listopada 2002r o Sądzie Najwyższym (Dz.U. 2002 Nr 240 poz. 2052) „Jeżeli Sąd Najwyższy, rozpoznając kasację lub inny środek odwoławczy, poweźmie poważne wątpliwości co do wykładni prawa, może (…) przedstawić zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów tego Sądu.” Tak też się stało i SN w składzie siedmiu sędziów rozstrzygnął w 2008 roku, iż kierowcy w stanie prawnym obowiązujący aż do 2010 roku nie realizowali „podróży służbowej”. Tymczasem, pomimo takiego rozstrzygnięcia w składzie poszerzonym, Sąd Najwyższy orzekający w składzie trzech sędziów w sprawie I PK 71/13, pomimo podległości hierarchicznej składowi siedmioosobowemu, orzekł sprzecznie z uchwałą składu rozszerzonego SN.

Co prawda uchwała z 2008 roku (Wyrok Sądu Najwyższego, Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych z dnia 22 lutego 2008 r. sygn. I PK 208/2007, LEX nr 452417) nie została wpisana do katalogu zasad prawnych (art. 61 § 6 UoSN), ale trudno zakładać, żeby pracodawcy w sytuacji, gdy tę samą kwestię rozstrzygnęły w sposób zupełnie odmienny – składy trzy i siedmioosobowe, sugerowali się rozstrzygnięciem składu trzyosobowego.

Jeśli Sąd Najwyższy zmienił własne stanowisko w zakresie interpretacji dotyczącej zakresu definicji legalnej podróży służbowej przed 2010 rokiem, to powinien orzec odmiennie w kolejnym składzie siedmioosobowym. Rzecz w tym, że SN tego nie uczynił, a więc emitując kolejne orzeczenia w składzie trzyosobowym, z góry musiał mieć świadomość, że orzeka w sposób sprzeczny z orzeczeniem wyższej rangi, czym narusza zasadę hierarchiczności i czym z góry naraził pracodawców branży TSL na roszczenia w zakresie wypłaty świadczeń z tytułu podróży służbowych. Trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie, że SN jest jedynym winowajcą obecnej sytuacji, w której tysiące przedsiębiorców transportowych boryka się z lawiną roszczeń pracowniczych, na które obiektywnie rzecz ujmując nie mogli racjonalnie zareagować wobec kompletnego chaosu orzeczniczego Sądu Najwyższego w przedmiotowym zakresie.

6. Niedociągnięcia Sądu Najwyższego w zakresie wnioskowania „per analogiam”.

Sąd Najwyższy dopuścił się błędu na poziomie analizy porównawczej. Wobec wątpliwości co do „realnego” charakteru wypłaty świadczeń z tytułu ryczałtów noclegowych za „realnie” poniesione koszty noclegu Sąd Najwyższy w sposób sprzeczny z zasadami wykładni prawa:

– pominął obowiązek przeprowadzenia analizy porównawczej pomiędzy zasadami wypłaty ryczałtów za noclegi, a zasadami wypłaty innych zryczałtowanych świadczeń wynikających z treści rozporządzeń MPiPS z 2002 i 2013 roku. Sąd Najwyższy albo nie dokonał takiej analizy porównawczej, albo poczynił błędy w ustaleniach i przez to nie dostrzegł, iż brak jest przykładu na gruncie powyższych rozporządzeń, przemawiającego za tezą o abstrakcyjnym charakterze wypłaty ryczałtu. Przez to SN nie dostrzegł, iż wypłata każdego z uregulowanych w prawie pracy ryczałtów jest bezpośrednio uzależniona od faktu zaistnienia realnych zdarzeń warunkujących wypłatę;

– pominął obowiązek przeprowadzenia analizy porównawczej ryczałtu za nocleg z innymi ryczałtami na płaszczyźnie innych niż prawo pracy gałęzi prawa (np. na gruncie analizy porównawczej z ryczałtami występującymi w prawie budowlanym i prawie podatkowym itp). Przez to SN pominął fakt, iż co do zasady znane w prawie ryczałty nie potwierdzają tezy o abstrakcyjnym charakterze ryczałtu za nocleg;

– pominął obowiązek przeprowadzenia analizy porównawczej w zakresie instytucji ryczałtu noclegowego zgodny z powszechnym rozumieniem słowa „ryczałt” w sposób ujęty np.: w słownikach PWN (vide: http://synonim.compelo.com/rycza%C5%82t/ – dostęp na dzień 18.05.2015). Warto zauważyć, iż nawet słowniki języka polskiego stanowią, iż słowo „ryczałt” nie może być rozumiane jako świadczenie oderwane od realnie poniesionych kosztów;

– Sąd Najwyższy zignorował bezkrytycznie powyższy fakt, pomimo że zgodnie z zasadami prawoznawstwa, wobec braku definicji legalnej instytucji „ryczałtu” kierować się należy w wykładni językowej właśnie powszechnie rozumianym znaczeniem słowa „ryczałt” – vide: M. Zieliński „Wyznaczniki reguł wykładni prawa”, Ruch prawniczy, ekonomiczny i socjologiczny – Rok LX – zeszyt 3,4 – 1998 s. 16;

– Sąd Najwyższy błędnie utożsamia de facto ryczałty noclegowe z „zaliczką” na rzecz noclegu uregulowaną w § 13 ust. 1 w kontekście ust. 4 Rozporządzenia MPiPS z 2002 roku. Sąd Najwyższy nie dostrzega, iż w istocie zaliczka, poprzez fakt odmiennego jej umieszczenia (występowania) na osi czasu oraz poprzez konieczność dokonania jej rozliczenia, nie może być utożsamiana z ryczałtem za nocleg. Sąd Najwyższy pominął okoliczność, że już z samego faktu konieczności zwrotu niewykorzystanych środków w ramach rozliczenia zaliczki, pośrednio wynika jej odrębny charakter od ryczałtu, który należny jest dopiero od chwili poniesienia kosztu.

Komentarz: Sąd Najwyższy zignorował zasadę wywodzącą się teorii prawa, iż w przypadku braku definicji legalnej (np.: braku definicji legalnej „ryczałtu”) stosuje się najpowszechniejsze rozumienie danego słowa, ponieważ brak jest powszechnie uznanego znaczenia słowa ryczałt jako świadczenia o charakterze abstrakcyjnym, czyli takim, który występuje bez związku z jakimś pierwotnym celem świadczenia, za wyjątkiem ryczałtu wypłacanego w formie zaliczki.

Rzecz tylko w tym, że z treści normy wprost wynika, iż ryczałt za nocleg jest wypłacany jako zwrot kosztów noclegu, a więc w kategoriach logicznych najpierw musi wystąpić koszt noclegu, a dopiero później może zaistnieć wypłata zwrotu kosztu ryczałtu. Dopóki nie zaistnieje koszt nie ma podstawy do wypłaty ryczałtu stanowiącego zwrot kosztu noclegu. Odmienne stanowisko, (które jest reprezentowane przez SN), przeczy elementarnym zasadom logiki.

7. Błąd Sądu Najwyższego w zakresie wyboru normy prawa materialnego oraz błąd oceny zakresu normy.

Sąd Najwyższy mylnie de facto utożsamia świadczenia noclegowe z tytułu podróży służbowej z „dodatkami” za określonego rodzaju uciążliwości i niedogodności snu. Sąd Najwyższy nie dostrzegł, że przepisy Kodeksu Pracy przewidują zamknięty katalog dodatków (w szczególności art. 151 KP – dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych, art. 151zn. 8 KP – za pracę w godzinach nocnych, art. 151 zn. 11 § 3 za pracę w niedzielę i święta, dodatki wyrównawcze). W przedmiotowym katalogu ryczałt za nocleg nie występuje. Jest to kluczowe i brzemienne w skutkach pominięcie ze strony SN, ponieważ ustalenie, że ryczałt nie jest dodatkiem w sposób naturalny, związane jest z odpowiedzą na pytanie – jakiego tytułu prawnego ryczałt noclegowy jest wypłacany?

– Sąd Najwyższy nie pominął, więc podstawowego wnioskowania opartego o zbiory instytucji prawnych prawa pracy i nie dostrzegł, iż prawo pracy przewiduje zasadniczo trzy zbiory świadczeń: świadczenia z tytułu wynagrodzenia, świadczenia z tytułu enumeratywnego katalogu dodatków i świadczenia z tytułu podróży służbowych;

– W konsekwencji SN nie dostrzegł, że świadczenia te posiadają zupełnie odmienny charakter. SN pominął, więc kluczowe dla sprawy ustalenie, że dwa pierwsze świadczenia posiadają charakter przysparzający aktywa, gdy tymczasem świadczenia z tytułu podróży służbowych mają, co do zasady wyłącznie wyrównać pasywa pracownika związane wyłącznie z podróżą służbową – o ile ona występuję.

W konsekwencji SN w ogóle nie ustalił, iż w przedmiotowej sprawie w ogóle nie było mowy o podróży służbowej, a ponadto ten sam SN nie dostrzegł, że zasądzając wypłatę ryczałtów za noclegi zrealizowane bezpłatnie przez kierowców w kabinie, doprowadził do przysporzenia aktywów, co jest całkowicie sprzeczne z normatywnie wyrażoną funkcją świadczeń z tytułu podróży służbowych. Sąd Najwyższy uporczywie pomija bowiem podstawowy i oczywisty fakt, iż przedmiotowe uregulowania mówią, iż ryczałty noclegowe należne są pracownikowi jedynie jako „zwrot” kosztów noclegu. a nie z tytułu faktu odbycia noclegu. Sąd Najwyższy bezprawnie pomija fakt, iż kwantyfikatorem dla wypłaty ryczałtu noclegowego nie jest „nocleg”, lecz „koszt noclegu”. W konsekwencji orzecznictwo SN przysparzające aktywów pracownikom jako de facto rodzaju dodatku jest całkowicie pozbawione podbudowy normatywnej.

Komentarz: Sąd Najwyższy wpadł w pewnego rodzaju pułapkę logiczno-prawną. Otóż chcąc za wszelką cenę zasądzić ryczałty noclegowe twierdzi, iż ryczałty te należne są niezależnie od faktu, że kierowca nie poniósł kosztu noclegu. Z tego wynika, że nie są ryczałtami noclegowymi, ponieważ te są zgodnie z treścią normy, wypłacane jedynie jako zwrot kosztów noclegu. Rzecz jednak w tym, że skoro przedmiotowe środki finansowe nie są ryczałtami i nie są wynagrodzeniem zasadniczym (ponieważ nie wynikają z umowy o pracę) i nie są premią (ponieważ pracodawca jej nie przyznał) to mogą byś jedynie dodatkami, ponieważ kodeks pracy nie przewiduje już innych zbiorów świadczeń. Problem w tym, że KP przewiduje zamknięty katalog dodatków, a wśród nich brak ryczałtów noclegowych (!) Sąd Najwyższy dopuszczając się manipulacji w definiowaniu ryczałtu noclegowego i próbując za wszelką cenę wykazać, że nie są one powiązane z realnym kosztem noclegu występującym przed wypłatą ryczałtu, doprowadził do sytuacji, gdy świadczenie to nie przynależy do któregokolwiek zbioru świadczeń przewidzianych w prawie pracy, co wprost jest sprzeczne zarówno z treścią uregulowań prawa pracy, jak i stanowiskiem doktryny prawa pracy.

8. Błąd Sądu Najwyższego w zakresie wykładni systemowej, wykładni językowej, wykładni rozszerzającej.

Sąd Najwyższy poprzez brak dokonania wykładni systemowej przyjął całkowicie błędny pogląd, iż stosowny Minister Pracy posiadał uprawnienia do określenia minimalnego standardu noclegu na gruncie rozporządzenia.

– SN błędnie założył, że hotelowy standard noclegu mógł zostać określony przez Ministra Pracy w treści § 9 ust. 1-3 rozporządzenia MPiPS z 2002 roku lub § 16 rozporządzenia MPiPS z 2013 r. Błąd wynika z faktu, że SN nie dostrzegł, że zgodnie z treścią art. 77 zn. 5 § 2 KP minister właściwy do spraw pracy nie posiadał w ogóle uprawnienia do określenia w drodze rozporządzenia standardu noclegu;

– SN nie dostrzegł, że zgodnie z treścią art. 77 zn. 5 § 2 KP minister właściwy do spraw pracy otrzymał delegację ustawową wyłącznie do określenia wysokości” oraz warunków” ustalania należności, przysługujących pracownikom z tytułu podróży służbowej. Na podkreślenie zasługuje jeszcze raz fakt, że minister w ogóle nie miał prerogatywy ustawowej do określenia określenia minimalnego standardu noclegu, więc SN nie mógł dostrzec w treści rozporządzenia czegoś, co w ogóle w rozporządzeniu ministra nie miało prawa wystąpić. Tak więc SN dostrzega w treści rozporządzenia MPiPS z 2002 roku treści, których nie tylko obiektywnie nie ma, ale których być w ogóle nie może (!)

Komentarz: Sąd Najwyższy chcąc zasadzić wypłatę ryczałtów noclegowych, wobec braku określenia minimalnego hotelowego standardu noclegu w treści jakiejkolwiek normy, próbuje doszukiwać się owego hotelowego standardu w treści rozporządzenia § 9 ust. 1-3 rozporządzenia MPiPS z 2002 roku lub § 16 rozporządzenia MPiPS z 2013 r. Wykazanie, iż z jakiejkolwiek normy prawa pracy wynika konieczność zapewnienia kierowcy przez pracodawcę standardu hotelowego, jest dla SN kwestią kluczową, ponieważ bez obrony konieczności zapewnienia standardu hotelowego, cała koncepcja zasądzenia ryczałtów noclegowych na rzecz kierowców ległaby w gruzach. Stąd też SN dla obrony własnej koncepcji standardu hotelowego wybrał § 9 ust. 1-3 rozporządzenia MPiPS z 2002 roku lub § 16 rozporządzenia MPiPS z 2013 r., w których pada słowo „hotel” i uznał, że skoro znajduje się w przedmiotowej normie słowo „hotel”, to ustawodawca zapewne miał na myśli konieczność zapewnienia kierowcom minimalnego standardu hotelowego. Oczywiście każdy kto przeczyta przepis rozumie, że nie mówi on w ogóle o konieczności zapewnienia „standardu hotelowego”, ale o tym, że gdy kierowca przebywał w hotelu i posiada rachunek, może ubiegać się od pracodawcy o zwrot kosztów noclegu.

Tyle i tylko tyle!

Tak więc SN dopuścił się poważnego nadużycia poprzez zastosowanie nieuprawnionej wykładni rozszerzającej. Teza wyartykułowana przez SN oczywiście jest niedorzeczna.

Jednak SN poczynił znacznie poważniejszy błąd – ponieważ nie dostrzegł, że właściwy minister, w ogóle nie miał prawa (nie miał uprawnienia – delegacji) na gruncie art. 77 zn. 5 KP do tego, aby ustanowić minimalny standard hotelowy noclegu kierowców.

Nie sposób uwierzyć, żeby doświadczeni sędziowie SN nie dostrzegli tak oczywistego faktu. Raczej bardziej prawdopodobne jest, że sędziowie zauważyli, że właściwy minister miał prawo wyłącznie do ustalenia w rozporządzeniu jedynie „wysokości” i „warunków” wypłaty ryczałtów noclegowych, ale zakładali, iż być może nikt nie zwróci uwagi na ten nieprofesjonalny zabieg Sądu Najwyższego.

Najwyraźniej SN uznał, że warto zaryzykować i wmówić wszem i wobec, iż § 9 ust. 4 rozp. MPiPS określa konieczność zapewnienia minimalnego standardu hotelowego, ponieważ bez tego elementu całe orzecznictwo SN zmierzające do zasądzenia ryczałtów noclegowych ległoby w gruzach…więc bezkrytycznie dopuszczono się orzekania na podstawie nadinterpretacji normy, nieuprawnionej, bo nienormatywnej fikcji prawnej, orzecznictwa contra legem, złamania zasady wykładni językowej, błędu wykładni systemowej, przejęcia uprawnień legislatora…

Można by zapewne wiele jeszcze na ten temat napisać, ale tak po ludzku, SN pokazał, że jeśli zechce osiągnąć założony przez siebie z góry cel, to nawet wola ustawodawcy i treść normy mu w tym nie przeszkodzi…

9. Błąd Sądu Najwyższego w zakresie wykładni systemowej.

Sąd Najwyższy całkowicie mylnie założył, że zarówno rozporządzenie 561/2006 WE, jak i inne uregulowania unijne, nie mają związku systemowego z polskimi uregulowaniami kształtującymi zagadnienia związane z wynagrodzeniami pracowniczymi, a przez to nie mogą wpływać na wypłatę świadczeń związanych z podróżami służbowymi. Powyższe teza stanowi podwójny błąd Sądu Najwyższego:

a) argument jest bezprzedmiotowy, ponieważ diety i ryczałty noclegowe nie stanowią w ogóle części składowych wynagrodzenia (stanowi to elementarz prawa pracy),

b) art. 10 rozp. 561/2006 WE, wbrew twierdzeniom SN, reguluje zagadnienia związane z zasadami wynagradzania kierowców (o czym najwyraźniej SN nie wie).

Komentarz: SN głosząc przedmiotową tezę wykazał się jedynie brakiem znajomości treści rozporządzenia 561/2006 WE, które oczywiście reguluje także niektóre zagadnienia związaną z pracą. Jednak SN potrzebował za wszelką cenę wyeliminować ze źródeł prawa pracy rozporządzenie 561/2006 WE po to, aby wyeliminować „z gry” art. 8 ust.8 rozp. 561/2006 WE, który wprost dopuszcza możliwość realizacji odpoczynku w specjalistycznej kabinie noclegowej. Rozporządzenie to było „solą w oku” Sądu Najwyższego, ponieważ po pierwsze określało minimalny standard noclegu kierowców nie jako standard hotelowy, lecz jako standard kabinowy. Po drugie jako akt wspólnotowy korzystało z supremacji nad prawem krajowym, co „torpedowało” z góry utartą tezę SN o potrzebie zasądzenia ryczałtów noclegowych od pracodawców. Tak więc SN postanowił „wyeliminować z gry” przedmiotowe niewygodne rozporządzenie twierdząc, że przecież nie wspomina ono o wynagrodzeniu, a więc nie ma związku z prawem regulującym podróż służbową…a to, że świadczenia z tytułu ryczałtów noclegowych nie elementem „wynagrodzenia” oraz fakt, że przedmiotowe rozporządzenie unijne wspomina także o wynagrodzeniach, to SN uznał za niebyłe….

I tak oto SN we własnym gronie i własnym orzecznictwie uporał się z…prawdą normatywną na rzecz nienormatywnych fikcji prawnych.

10. Pominięcie przez Sąd Najwyższy zasady nadużycia prawa podmiotowego.

Sąd Najwyższy zignorował zasadność odwołania się do zasad współżycia społecznego, w kontekście ewentualnego naruszenia art. 5 KC oraz art. 8 KP oraz zignorował w tym zakresie stanowisko przedstawicieli doktryny, a w szczególności K. Pietrzykowskiego, który wykazał, iż nie podlega ochronie prawa podmiotowego ten, kto sam działa wbrew zasadom współżycia społecznego.

Komentarz: Sąd Najwyższy całkowicie zignorował fakt, że w wyniku jego bezpodstawnego retroaktywnego orzecznictwa opartego na wnioskowaniach „contra legem” orzecznictwa doprowadził do takiej sytuacji, w której pracodawcy ponieśli podwójny koszt (zakupu specjalistycznych kabin noclegowych i wypłaty ryczałtów za nocleg), pomimo że kierowcy nie ponieśli jakiegokolwiek kosztu noclegu a ryczałty noclegowe, które z zasady służą pokryciu kosztów noclegu, (które to koszty nie wystąpiły), stanowiły nieuprawniony dochód.

Aby w ogóle mogło dojść do zasądzenia ryczałtów, SN musiał złamać cały szereg opisanych powyżej zasad prawnych tylko po to, aby finalnie złamać kolejną zasadę, iż podlega ochronie prawa podmiotowego ten, kto sam działa wbrew zasadom współżycia społecznego.

Jeśli bowiem pracownik ubiega się z roszczeniem o wypłatę świadczeń, które nie przysługują mu z mocy prawa, to narusza zasady współżycia społecznego niezależnie od tego, że wspiera go w łamaniu tych zasad nawet Sąd Najwyższy.

11. Naruszenia orzecznictwem Sądu Najwyższego norm Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Skutkiem błędnego orzecznictwa Sądu Najwyższego, jest:

– pogwałcenie zasady swobody działalności gospodarczej, poprzez naruszenie art. 20, art. 22, art. 32, art. 64 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;

– pogwałcenie zasad społecznej gospodarki rynkowej oraz zasadę swobody działalności gospodarczej;

– naruszenie art. 32 Konstytucji RP, poprzez naruszenie zasady równości wobec prawa w kontekście naruszenia zasady równego traktowania pracowników, określonej w art. 183a do 183e Kodeksu Pracy, poprzez założenie, iż wypłata ryczałtów za noclegi realizowane w kabinach jako swoistego nienormatywnego „dodatku” i świadczenia o charakterze przysparzającym w odniesieniu do kierowców, narusza zasadę równego traktowania. W wyniku orzecznictwa SN różni pracownicy w tym samym przedsiębiorstwie, wykonujący podróże służbowe będą otrzymywali różne świadczenia za czas realizacji podróży;

– naruszenie art. 64 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, naruszając tym samym zasadę prawa do własności i innych praw majątkowych, poprzez naruszenie zasady proporcjonalności w zakresie ochrony praw majątkowych. Sąd Najwyższy nie dostrzegł bowiem, iż przy założeniu, że pracodawca musi ponieść koszty ryczałtowe jako świadczenia abstrakcyjne to względem pracowników dochodziłoby wyłącznie do wzrostu aktywów w sytuacji, gdy pracodawca ponosi dwukrotnie koszty, raz z tytułu zakupu specjalistycznej kabiny, a drugi raz z racji wypłaty ryczałtu za nocleg, za który kierowca nie poniósł jakiegokolwiek kosztu. Konstrukcja taka narusza konstytucyjną zasadę proporcjonalności, ponieważ jedna grupa podmiotów ponosi wyłącznie koszty, a druga czerpie same korzyści, wbrew treści obowiązujących uregulowań.

Komentarz: Clara non sunt interpretanda…

12. Naruszenie przez Sąd Najwyższy wspólnotowego prawa pracy.

Sąd Najwyższy zasądzając wypłatę ryczałtów noclegowych w sytuacji, gdy kierowcy nie ponieśli jakichkolwiek kosztów noclegu, narusza de facto unijne prawo pracy. W szczególności Sąd Najwyższy orzeka sprzecznie z treścią art. 3 pkt. 7 Dyrektywy 96/71/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 16 grudnia 1996 r. dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług. SN nie dostrzegł, że unijne uregulowania postrzegają wypłatę ryczałtu noclegowego jako świadczenia pokrywającego realne koszty noclegu. Sąd Najwyższy nie zauważył, iż zgodnie z unijnym prawem pracy, ryczałt za noclegi, który przysparza aktywów, a nie pokrywa pasywa kierowcy, przestaje być świadczeniem z tytułu podróży służbowej i zaczyna stanowić element wynagrodzenia.

Tak więc SN całkowicie pominął fakt, że wspólnotowe prawo pracy utożsamia świadczenia z tytułu podróży służbowej wyłącznie z faktem pokrycia pasywów.

 

Podsumowanie

Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie I PK 71/13 z 10 września 2013 roku, naruszające powyżej wykazane zasady, stanowi zaledwie jeden z kilkunastu wyroków dotyczących wypłaty kierowcom ryczałtów noclegowych, w których SN dopuścił się analogicznych naruszeń elementarnych zasad orzeczniczych.

Większość z powyższych naruszeń została zaprezentowana w połowie 2015 roku kluczowym polskim instytucjom, takim jak: Prokurator Generalny, Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego, Rzecznik Dyscyplinarny Sądu Najwyższego, Minister Sprawiedliwości, Minister Transportu, Rzecznik Spraw Obywatelskich.

Wobec jednak poczucia bezsilności oraz krzywdy, zwracam się do Szanownego Pana Prezydenta, za pośrednictwem Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej, z uprzejmą prośbą o okazanie poszkodowanemu w opisanej sprawie pracodawcy, wszelkiej dostępnej pomocy.

Jednocześnie pragnę serdecznie podziękować za już okazane wsparcie.

 

Mariusz Miąsko

Prezes

Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga”

Wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Sędziów SN Wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Sędziów SN

Mariusz Miąsko Prezes Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” złożył do Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec trzech sędziów Sądu Najwyższego: Józefa Iwulskiego SSN Zbigniewa Hajn SSN Zbigniewa Myszka, którzy 10 września 2013 roku wydali w składzie trzyosobowym wyrok zasadzający między innymi diety i ryczałty noclegowe według stanu prawnego z 2013 roku w sprawie, do której zastosowanie miał stan prawny z lat 1995-1999.

Stowarzyszenie zarzuciło także wspomnianym sędziom, że wydali wyrok w składzie trzyosobowym, w sposób sprzeczny z hierarchicznie nadrzędną uchwałą siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 2008 roku, która stanowiła, iż kierowcy aż do roku 2010 (czyli do nowelizacji ustawy o czasie pracy kierowców) nie wykonywali podróży służbowej. Z treścią wniosku można zapoznać się pod adresem:

WNIOSEK SURKSiTD „Najlepsza Droga” do Rzecznika Dyscyplinarnego ws. postępowania dyscyplinarnego

 

Stowarzyszenie URKSiTD złożyło także drugi równoległy wniosek do Ministra Sprawiedliwości o złożenie równoległego wniosku w zakresie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec wyżej wymienionych sędziów.

Domagamy się wszczęcia łącznie trzech niezależnych postępowań dyscyplinarnych wobec łącznie na ten moment pięciu sędziów SN – trzech sędziów SN w sprawie I PK 71/13, oraz wobec dwóch innych Pań sędzi w dwóch innych sprawach. Panie sędzie podejrzewamy o oświadczenie nieprawdy w uzasadnieniach postanowień o oddaleniu skarg kasacyjnych w tzw. „przedsądzie”. Obie Panie powołały się na rzekome rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego, które naszym zdaniem w istocie nigdy nie miały miejsca. Domagamy się więc aby obie Panie wskazały treści orzeczeń na które się powołały ale jak na razie nie doczekaliśmy się odpowiedzi. W przypadku Panów sędziów Iwulskiego, Muszki i Hajna, wątpliwości są jeszcze poważniejsze, ponieważ podejrzewamy ich o orzekanie według nieistniejącego stanu prawnego a dokładnie o orzekanie na podstawie stanu prawnego, który zaczął obowiązywać dopiero 14 lat później względem zakresu temporalnego przedmiotowej sprawy ! Podejrzewamy także Panów sędziów o złamanie hierarchiczności orzeczeń Sądu Najwyższego. Panowie sędziowie z jednej strony doprowadzili swym błędnym orzeczeniem do chaosu prawnego ale przede wszystkim zasądzając od pracodawcy (naszym zdaniem nielegalnie) blisko 3 miliony złotych, doprowadzili do likwidacji jego przedsiębiorstwa transportowego” – mówi Mariusz Miąsko, prawnik i Prezes Stowarzyszenia URKSiTD „Najlepsza Droga”.

Naszym zdaniem, sędziowie naruszyli przy tym dodatkowo kilkadziesiąt innych: zasad prawnych, zasad wykładni prawa, zasad logiki, elementów prawa, doktryny, orzecznictwa TK, orzecznictwa Izby Cywilnej SN. Z całą pewnością trzeba tę sprawę doprowadzić do końca, ponieważ nie do pomyślenia jest, żeby SN zasłaniał się źle pojętą „niezawisłością” w sytuacji, gdy doszło do oczywistego wydania wyroku na podstawie oczywistej naszym zdaniem pomyłki. N nasze pytanie dlaczego sędziowie naruszyli kilkadziesiąt różnorodnych elementów i zasad w ramach zaledwie jednego wyroku, Dyrektor Biura Analiz i Orzecznictwa Sądu Najwyższego odpisał, iż sędziowie orzekali w oparciu o zasadę niezawisłości – to chyba jakaś kpina …jak można wydać wyrok według nieobowiązującego stanu prawnego, naruszając szereg innych zasad i jeszcze powołać się niezawisłość ?!” – zastanawia się Mariusz Miąsko

Jest to sprawa, gdzie błąd jest tego kalibru, że nawet nie wiadomo co można więcej dodać a Sąd Najwyższy próbując ratować resztki godności powinien zwyczajnie po ludzku wystosować serdeczne przeprosiny za zniszczenie podsądnemu firmy i kilku lat życia”- puentuje Mariusz Miąsko

 

Całość wniosku do Ministra Sprawiedliwości w przedmiotowej sprawie dostępna jest pod adresem:

WNIOSEK SURKSiTD „Najlepsza Droga” do Ministra Sprawiedliwości ws. postępowania dyscyplinarnego.

 

Zachęcamy także do zapoznania się z wnioskiem o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec SSN Romualdy Spyt dostępnym pod adresem:

WNIOSEK SURKSiTD „Najlepsza Droga” do Rzecznika Dyscyplinarnego ws. postępowania dyscyplinarnego SSN Romualdy Spyt

 

 

WYKAZ KORESPONDENCJI DOTYCZĄCEJ

ORZECZENIA SĄDU NAJWYŻSZEGO

WYDANEGO NA PODSTAWIE BŁĘDNEGO STANU PRAWNEGO

(I PK 71/13)

  1. Protokół z dnia 9 czerwca 2014 r. Sądu Najwyższego Zespołu ds. Korespondencji w przedmiocie złożenia przez L.K. osobiście kopii wyroku sądowego z 10.09.2013 r. sygn. akt: I PK 71/13.

  2. Pismo L.K. do Sądu Najwyższego Zespołu ds. Korespondencji z dnia 24 czerwca 2014 r. nawiązujące do protokołu z dnia 9 czerwca 2014 r.

  3. Odpowiedź z Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego z dnia 26 czerwca 2014 r. na pismo L.K. złożone osobiście w dniu 9 czerwca 2014 r.

  4. Pismo L.K. z 2 lipca 2014 r. do Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego

  5. Odpowiedź z Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2014 r. na Pismo L.K. z dnia 2 lipca 2014 r.

  6. Wniosek Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „ Najlepsza Droga” do Prokuratora Generalnego z 12.12.2014 r. w przedmiocie wyroku sygn. akt: I PK 71/13, wysłany do wiadomości Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej.

  7. Skarga L.K. do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z 7.01.2015 r.

  8. Odpowiedź z Prokuratury Generalnej z dnia 9.01.2015 r. na Pismo Stowarzyszenia z dnia 12 grudnia 2014 r.

  9. Ponowny wniosek Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” z dnia 15.01.2015 r. do Prokuratora Generalnego w przedmiocie wyroku z dnia 10 września 2013 r. sygn. akt: I PK 71/13 wysłane do wiadomości Rzecznika Praw Obywatelskich.

  10. Odpowiedź na skargę z Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z 26 lutego 2015 r.

  11. Odpowiedź z Prokuratury Generalnej z 3.03.2015 r. na wniosek Stowarzyszenia z 15.01.2015 r.

  12. Zapytanie Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” z dnia 5.06.2015 r. do Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego w przedmiocie retro aktywnego wyroku z dnia 10 września 2013 r. sygn. akt: I PK 71/13, wysłane do wiadomości Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, Ministerstwa Gospodarki

  13. Wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” z 21 czerwca 2016 r. do Prezesa Sądu Najwyższego dot. Postanowienia Sądu Najwyższego z 14 maja 2015 r. sygn. akt: III PK 3/15, wysłany do wiadomości Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej, Prokuratora Generalnego, Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministerstwa Sprawiedliwości, Sądu Najwyższego – Biura Studiów i Analiz.

  14. Wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” z 23.06.2015 r. do Prezesa Sądu Najwyższego w przedmiocie Postanowienia Sądu Najwyższego z dnia 28 maja 2015 r. sygn. akt: III PK 14/15, wysłany do wiadomości Rzecznika Praw Obywatelskich, Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, Ministerstwa Gospodarki.

  15. Zawezwanie Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „ Najlepsza Droga” z 19.10.2015 r. do Prezesa Sądu Najwyższego w przedmiocie informacji zaprezentowanych przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w dokumencie „ Uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie.

  16. Odpowiedź Dyrektora Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego z 5 listopada 2015 r. odnoszące się do:

a) pisma Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „ Najlepsza Droga” z dnia 5.06. 2015 r. „Zapytanie”;

b) pisma Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu z dnia 21 czerwca 2015 r. „ Wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego”;

c) pisma Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „ Najlepsza Droga” z dnia 23 czerwca 2015 r. „Wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego”;

d) pisma Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „ Najlepsza Droga” z dnia 19 października 2015 r. „Zawezwanie”.

  1. Skarga L.K. do Komisji Wspólnot Europejskich w sprawie nieprzestrzegania prawa wspólnotowego z dnia 23.11.2015 r.

  2. Wniosek o pomoc prawną Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” do Biura Interwencyjnej Pomocy Prawnej przy Prezydencie RP z 2.12.2015 r.

  3. Wniosek Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” do Rzecznika Dyscyplinarnego Sądu Najwyższego o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów SN orzekających w sprawie sygn. akt: I PK 71/13 z 14.12.2015 r.

  4. Wniosek Stowarzyszenia Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” do Ministra Sprawiedliwości o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów SN orzekających w sprawie sygn. akt: I PK 71/13 z 23.12.2015 r.

E-urlopówki – czyli „urlopówki” z elektronicznym podpisem wysyłane na telefon kierowcy E-urlopówki – czyli „urlopówki” z elektronicznym podpisem wysyłane na telefon kierowcy

Przewoźnicy mogą już wysyłać „E-Urlopówki” bezpośrednio z komputera firmy transportowej wprost na telefon kierowcy w dowolne miejsce w Europie. Pomysłodawcą systemu jest Mariusz Miąsko – prawnik specjalizujący się w międzynarodowym prawie transportowym. Wykonawcą „E-urlopówki” jest spółka VTS Project Sp. z o.o., (będącą jedną z siedmiu spółek grupy kapitałowej Kancelarii Prawnej Viggen sp.j.).

VTS Project Sp. z o.o. udostępnia przewoźnikom innowacyjny system, który umożliwia wypełnianie Zaświadczenia o Działalności Kierowców (tzw. „urlopówki”) w formie cyfrowej z podpisem elektronicznym. To jedyne tego typu rozwiązanie w Europie. Przewoźnik ma dzięki temu możliwość wysłania w formie elektronicznej „E-urlopówki” bezpośrednio ze swojego komputera na telefon kierowcy (z platformą ANDROID). E-urlopówka jest wystawiana zgodnie z Wytyczną nr 5 Komisji Europejskiej.

E-urlopówka to niesłychanie wygodne, tanie i oszczędzające czas rozwiązanie dla przedsiębiorców, spedytorów oraz kierowców, którzy po otrzymaniu loginu i hasła do programu, mogą wypełniać „Zaświadczenie o działalności kierowcy” w formie ucyfrowionej.

Zastosowanie E-urlopówki. Zaświadczenie elektroniczne ma zastosowanie w kilku szczególnych przypadkach:

  1. pracodawca może je wystawić np. gdy kierowca odbierał odpoczynek poza bazą i nie ma innej możliwości dostarczenia mu oryginału tego dokumentu,

  2. pracodawca może je wystawić także w tych przypadkach, gdy kierowca przebywający w trasie nieprawidłowo zalogował kartę kierowcy w tachografie cyfrowym i zamiast odpoczynku/przerwy – udokumentował jedynie piktogram „?” czyli tzw.: nieudokumentowany okres aktywności (co stanowi poważny i drogi błąd). Wystawiając „urlopówkę” elektroniczną można natychmiast (w trakcie kontroli) rozwiązać ten istotny problem,

  3. pracodawca może wystawić „urlopówkę” elektroniczną, gdy kierowca wyjeżdża w trasę o bardzo wczesnej godzinie (np.: o 3 rano). Wówczas zamiast wystawać „urlopówkę” z wyprzedzeniem (co jest zakazane) albo zamiast wstawać wcześnie, aby osobiście wręczyć kierowcy urlopówkę papierową – można wystawić ją w dogodnym dla siebie czasie dnia w formie elektronicznej lub można ją wystawić bezpośrednio z domu lub z dowolnego miejsca.

Obowiązek prawny. Po wejściu w życie rozporządzenia 165.2014, „urlopówki” nadal muszą być wystawiane w każdym przypadku, gdy:

– kierowca nie zalogował w pełni karty kierowcy (czyli w większości przypadków),

– kierowca przebywał na urlopie chorobowym,

– kierowca przebywał na urlopie wypoczynkowym,

– kierowca wykonywał jazdę poza zakresem rozporządzenia 561/2006 WE.

We wszystkich powyższych przypadkach pracodawca MUSI zgodnie z ostatnią nowelizacją dostarczyć kierowcy „Zaświadczenia Działalności Kierowców” zwane „urlopówkami”

Zgodność z Wytyczną nr 5 Komisji Europejskiej. Rozwiązanie oferowane przez spółkę VTS PROJECT w doskonały sposób poprawia jakość działania przedsiębiorstwa poprzez skuteczne usprawnienie prowadzenia dokumentacji, oszczędność czasu, a także zabezpieczenie przed ewentualnymi sankcjami z tytułu braku podpisanego Zaświadczenia o Działalności Kierowcy.

Koszt miesięcznej obsługi systemu. Bez względu na ilość wystawionych zaświadczeń to jedyne kilka zł netto miesięcznie w przeliczeniu na jednego kierowcę! Koszt transmisji danych zaświadczenia to zaledwie od 3-18 gr w zależności od miejsca w Europie oraz sieci operatora. Koszt jest więc porównywalny lub niższy do wystawienia urlopówki w wersji papierowej.

 

OPIS FUNKCJONALNY APLIKACJI PRACODAWCY „E-URLOPÓWKI”

 

I Zalogowanie do programu VTS PROJECT, pobór aplikacji mobilnej, która umożliwi wystawianie cyfrowej „urlopówki”. Uzupełnienie zakładki „MOJA FIRMA” (znajdującej się po lewej stronie) informacjami, które następnie automatycznie zostaną przypisane do „E-urlopówki”.

II Utworzenie dokumentacji w programie przez właściciela przedsiębiorstwa/kierownika transportu/spedytora/inną osobę odpowiedzialną za tworzenie „E-urlopówek” (tzn. wybór konkretnego kierowcy, dla którego ma zostać stworzona „E-urlopówka”; określenie rodzaju aktywności np. „Miał czas wolny lub odpoczywał”; wprowadzenie dat).

III „E-urlopówka” jest gotowa do podpisu. W systemie pojawia się informacja o terminie aktywności kierowcy oraz statusie dokumentu, który przed podpisaniem ma status: „Nowy dokument niepodpisany”. Na tym etapie istnieje możliwość wygenerowania pliku do pdf, podglądzie, czy wszystkie dane zostały wprowadzone poprawnie. Ewentualnie – korekta danych.

IV Etap podpisywania E-urlopówki przez właściciela przedsiębiorstwa/kierownika transportu/spedytora/osobę odpowiedzialną za wystawienie „urlopówki”. System zadaje pytanie o potrzebie podpisania dokumentu: „Czy na pewno chcesz podpisać dokument?”. Następuje proces wskazania pliku, na którym znajduje się podpis elektroniczny oraz podanie prywatnego hasła do podpisu elektronicznego w celu weryfikacji. Z instrukcją tworzenia podpisu elektronicznego mogą Państwo zapoznać się pod adresem: TWORZENIE ELEKTRONICZNEGO PODPISU.

 

V Po dodaniu podpisu elektronicznego dokument E-urlopówki jest gotowy do wysyłki do kierowcy. W systemie podświetla się opcja: „Wyślij dokument do kierowcy”. Status pliku to: „Dokument podpisany gotowy do wysyłki”.

VI Po kliknięciu w systemie opcji „Wyślij dokument do kierowcy” system raz jeszcze pyta: „Czy na pewno chcesz wysłać dokumenty kierowcy do podpisu?” Po zatwierdzeniu „Tak, wyślij dokumenty”, plik zostaje przesłany do kierowcy na urządzenie mobilne z systemem Android, dzięki któremu kierowca w każdym miejscu i o każdej porze może odebrać plik, podpisać i odesłać do przedsiębiorcy.

VII W systemie pojawia się informacja dla właściciela przedsiębiorstwa/kierownika transportu/spedytora/inną osobę upoważnioną do wystawiania „urlopówki” o wysyłce dokumentów, opatrzona komunikatem: „Dokumenty wysłane”.

VIII W systemie istnieje również możliwość podglądu wystawionych „E-urlopówek” oraz ich wyszukiwania za pomocą filtrów: data, status, imię i nazwisko kierowcy.

 

E-URLOPÓWKA – OPIS FUNKCJONALNY APLIKACJI MOBILNEJ (TELEFON/TABLET) KIEROWCY:

 

I Po zalogowaniu się do systemu kierowca z wyświetlonych opcji powinien wybrać: DOKUMENTY.

II Po kliknięciu w zakładkę „Dokumenty” kierowca otrzymuje komunikat o odbiorze pliku oraz terminie jego podpisania.

III Po naciśnięciu strzałki (po prawej stronie) kierowca zostaje przeniesiony do etapu wygenerowania „E- urlopówki” i wybrania pliku, na którym znajduje się podpis elektroniczny (certyfikat).

IV Następnie należy podać hasło weryfikujące do podpisu elektronicznego i zatwierdzić wysyłkę klikając: „WYŚLIJ”.

V Po akceptacji dokumentu następuje wygenerowania „E-urlopówki” z podpisem elektronicznym właściciela przedsiębiorstwa oraz kierowcy. W ten sposób stworzony dokument można w dowolnej chwili okazać, za pomocą urządzenia mobilnego, organom kontrolnym.

VI Po wygenerowaniu dokumentu „E- urlopówki” w systemie pojawia się informacja o ilości podpisanych „E-urlopówek”.

 

Zapraszamy do skorzystania z „E-urlopówki” – wystarczy zadzwonić i zamówić kod dostęp do systemu –

tel. 12 637-24-57, 509 982 577.

Od Pomysłodawcy: „Kilkanaście lat obsługi branży TSL pokazały mi jak drobne z pozoru wymagania prawa unijnego mogą skutecznie utrudnić życie pracodawcom branży transportowej. Tak właśnie jest z obowiązkiem wystawiania Zaświadczeń Działalności Kierowców – nazywanych potocznie urlopówkami. Ich wystawienia jest uciążliwe, czasochłonne, a często niemożliwe do przewidzenia – np. gdy kierowca będący w trasie nie zalogował prawidłowo karty w TC. Legislator unijny naiwnie założył, że pracodawcy wypuszczający kierowców w trasę wcześnie rano lub nocą, będą każdorazowo wypełniali i wręczali wersje papierowe urlopówek. W praktyce nie sposób też wystawić urlopówek z wyprzedzeniem, ponieważ po pierwsze jest to niezgodne z prawem europejskim, a po drugie jest to nie możliwe, ponieważ nigdy do końca nie wiadomo, o której kierowca rozpocznie jazdę. Tak więc życie negatywnie zweryfikowało założenia normodawcy. Postanowiłem więc (opierając się na Wytycznych KE) stworzyć pierwszą „E-urlopówkę”, pozwalającą całkowicie uniknąć problemów charakterystycznych dla jej papierowego odpowiednika. Od teraz można wystawić E-urlopówkę w chwili, kiedy ona jest potrzebna, a ponadto z dowolnego miejsca na świecie i można ją natychmiast dostarczyć w dowolne miejsce w Europie. Zachęcam do korzystania z tego nowoczesnego, szybkiego, taniego i niezwykle wygodnego rozwiązania” – Mariusz Miąsko.

 

Przypominamy także, że niedawno na rynku pojawił się VTS – MODUŁ WYNAGRODZEŃ, dzięki któremu m.in. Kancelaria Prawna Viggen sp.j. dokonuje rozliczeń wynagrodzeń branży wynagrodzeń TSL. Wyjątkowość oprogramowania wynika z faktu, że jego założenia zostały przygotowane przez najlepszych polskich prawników prawa pracy kierowców i zabezpieczeń społecznych, dzięki czemu VTS – WYNAGRODZENIA wykorzystuje łącznie kilkadziesiąt unikalnych, słabo znanych i wyjątkowych instytucji krajowego i międzynarodowego prawa pracy. Więcej o tym module przeczytać można pod adresem: http://kancelariaprawnaviggen.pl//news/415/40/Odzyskaj-1-mln-zl-na-kazdych-100-kierowcow/

Wniosek SURKSiTD „Najlepsza Droga” do SN ws. orzecznictwa w kwestii ryczałtów noclegowych Wniosek SURKSiTD „Najlepsza Droga” do SN ws. orzecznictwa w kwestii ryczałtów noclegowych

Prezes Stowarzyszenie Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga” Mariusz Miąsko, w imieniu środowiska branży TSL oraz środowiska ekspertów prawa pracy kierowców, skierował do Prezesa Sądu Najwyższego pismo, w którym kategorycznie sprzeciwia się informacji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego zaprezentowanej w dokumencie „Uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie”, którego Wydawcą jest Sąd Najwyższy. Stawia się w nim tezę, jakoby odpowiedzialność za orzecznictwo Sądu Najwyższego zasądzającego wypłatę ryczałtów noclegowych, ponosił polski noromodawca, kształtujący rzekomo nieprecyzyjne prawo. Prezes Stowarzyszenia „Najlepsza Droga” wzywa Prezesa Sądu Najwyższego do wyjaśnienia tej kwestii.

Poniżej prezentujemy pismo w przedmiotowej sprawie.

 

Modlnica, 19.10.2015 r.

 

Stowarzyszenie Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej

i Transportu Drogowego „Najlepsza Droga”

ul. Częstochowska 6, 32-085 Modlnica k. Krakowa

e-mail: biuro@viggen.pl tel. (12) 637-24-57

Prezes Sądu Najwyższego

Rzeczypospolitej Polskiej

Pl. Krasińskich 2/4/6 00-951 Warszawa

 

Zawezwanie

 

dot.: informacji zaprezentowanych przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w dokumencie: ”Uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie” – Wydawca: Sąd Najwyższy 2015r. (http://www.sn.pl/osadzienajwyzszym/Uwagi_PPSN_luki_w_prawie/luki-w-prawie-2015.pdf),

 

Szanowna Pani Prezes,

Z wielką uwagą, ale także dużym zdumieniem środowisko branży TSL oraz środowisko ekspertów prawa pracy kierowców, przyjęło informację Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, w którym stawia się tezę, jakoby odpowiedzialność za orzecznictwo Sądu Najwyższego zasądzającego wypłatę ryczałtów noclegowych, ponosił polski noromodawca, kształtujący rzekomo nieprecyzyjne prawo. W imieniu części środowiska transportowego, które mam zaszczyt reprezentować, pozwolę sobie kategorycznie zaprotestować przeciwko tej błędnej tezie.

Wzywam do zaprzestania zakrzywiania rzeczywistości poprzez twierdzenie, jakoby SN nie mógł dokonać orzecznictwa oddalającego lawinowe powództwa kierowców, z tytułu ryczałtów noclegowych, z powodu niekorzystnego dla pracodawców stanu prawnego. Jest dokładnie odwrotnie, ponieważ uchwała SN z 12 czerwca 2014 roku oraz prawie wszystkie poprzednie orzeczenia SN w przedmiotowej sprawie zostały wydane z zastosowaniem zakazanej, co do zasady wykładni contra legem art. 14 ustawy o czasie pracy kierowców i § 9 ust. 4 RMPiPS z 2002 roku (aktualnie § 16 ust. 4 RMPiPS z 2013r). Uchwała ta jest przejawem woluntaryzmu Sądu Najwyższego, została wydana z pogwałceniem 59 elementów i zasad wykładni prawa, zasad logicznego wnioskowania oraz zasad konstytucyjnych. Uchwała narusza też dorobek bogatego orzecznictwa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, dotyczącego wykładni prawa oraz narusza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego w tym zakresie. Przedmiotowa uchwała wprost pogwałca liczne stanowiska ugruntowane w doktrynie prawa pracy, a jej rozstrzygnięć nie akceptują najwybitniejsi polscy profesorowie prawa pracy. Stanowiska Sądu Najwyższego ewidentnie nie akceptuje znaczna część sądów powszechnych, które w wielu orzeczeniach wydanych już po uchwale SN, oddaliły powództwa kierowców. Tak więc nawet sądy powszechne dostrzegają, iż Sąd Najwyższy uzyskał wynik uchwały poprzez naruszenie wielu zasad wykładni prawa, a zwłaszcza w oparciu o zakazaną wykładnię „contra legem”. Bardzo liczne sądy gremialnie zawieszają postępowania na czas rozstrzygnięcia przedmiotowej kwestii przed Trybunałem Konstytucyjnym lub sądami międzynarodowymi. Brak akceptacji dla przedmiotowej uchwały jest powszechny w środowisku prawniczym i jedynie „walec” groźby uchylenia orzeczeń przez SN, jest jedynym motywatorem dla niektórych sądów powszechnych do opierania własnych orzeczeń podobnie, jak Sąd Najwyższy, na wykładni contra legem!

W świetle powyższego, wyrażone przez Panią Prezes stanowisko, jakoby odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosił polski legislator, jest w naszej ocenie niczym innym, jak jedynie próbą zrzucenia odpowiedzialności z Sądu Najwyższego na ustawodawcę za błędy, których dopuścili się sędziowie Sądu Najwyższego w procesie orzekania. Trzeba to powiedzieć jasno i otwarcie.

Wyśmienitym przykładem takich błędów jest dokument ”Uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie” podpisany przez Panią Prezes, w którym wskazuje się szereg całkowicie mylnych informacji:

1. Wbrew twierdzeniom zawartym w przedmiotowym dokumencie, w polskim prawie pracy nie istnieje instytucja prawna „diet noclegowych”. Istnieją jedynie instytucje: „diet” lub „ryczałtów noclegowych”, ale nie występuje instytucja „diety noclegowej”. Szokujący jest fakt, iż Sąd Najwyższy nie zna nawet podstawowych instytucji związanych z problematyką podróży służbowej, która znana jest każdemu pracodawcy. Zresztą to już kolejny taki przypadek w zakresie orzecznictwa dotyczącego wypłaty ryczałtów noclegowych, gdy Sąd Najwyższy wykazuje się brakiem znajomości elementarnych instytucji prawa pracy. W dotychczasowym orzecznictwie Sąd Najwyższy twierdził przykładowo, iż ryczałty noclegowe są „dodatkami” do wynagrodzenia, gdy każdy prawnik prawa pracy wie doskonale, iż Kodeks Pracy zawiera enumeratywny katalog dodatków, w którym świadczenia z tytułu podróży służbowych nie występują. Co gorsza, Sąd Najwyższy ze swoich błędnych przekonań, co do charakteru ryczałtów noclegowych, wywodził błędne orzeczenia. Innym natomiast razem, Sąd Najwyższy twierdził de facto, że świadczenia z tytułu podróży służbowych są składnikiem wynagrodzenia, co jest sprzeczne z całym dorobkiem doktryny prawa pracy w naszym kraju, ukształtowanym od roku 1974.

To wielki wstyd, żeby Sąd Najwyższy w orzeczeniach i oficjalnych pismach ewidentnie myli lub nie zna zakresu podstawowych instytucji prawa pracy oraz że własne błędne orzecznictwo opiera na nieznajomości zakresu instytucji prawnych prawa pracy.

2. W dokumencie ”Uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie” podpisanym przez Panią Prezes, wyartykułowano tezę, jakoby uchwała siedmiu sędziów z 12 czerwca 2014 roku, rozstrzygała o zasądzeniu na rzecz kierowców roszczeń z tytułu ryczałtów noclegowych. Rzecz jednak w tym, że najwyraźniej autor redagujący tekst przedmiotowego dokumentu nie zapoznał się z pełną treścią uchwały i z całą pewnością nie zapoznał się z treścią jej uzasadnienia. Uchwała (zresztą zacytowana w dokumencie) stanowi, iż ryczałty noclegowe należne są jako „zwrot kosztu” noclegu. A więc z treści uchwały wynika, iż ryczałt noclegowy jest należny o ile wystąpił koszt noclegu i symptomatyczne jest, że sam Sąd Najwyższy nie zna treści własnej uchwały. Mało tego, w uzasadnieniu uchwały Sąd Najwyższy wielokrotnie zaznaczył, że ów koszt musi mieć charakter – cytuję: „realny”, „faktyczny”, „rzeczywisty”. Na tą kwestię zwracają właśnie uwagę sądy powszechne oddalające powództwa kierowców, które w uzasadnieniu wyraźnie wskazują, iż Sąd Najwyższy w uchwale zastrzegł, iż ryczałt noclegowy jest zasadny, o ile wystąpi „faktyczny koszt noclegu”. Problem z przedmiotową uchwałą polega jednak na tym, że w kolejnym orzeczeniu (w składzie zwyczajnym) SN zasądził wypłatę ryczałtów noclegowych wbrew treści uchwały siedmiu sędziów i wbrew treści jej uzasadnienia, pomimo iż w przedmiotowej sprawie nie wystąpił jakikolwiek koszt noclegu. Powyższe orzeczenie wywołało totalną dezorientację zarówno przedstawicieli doktryny prawa, jak i sądów powszechnych i pracodawców.

Główny problem z przytoczoną uchwałą jest taki, że Sąd Najwyższy komentuje ją w sposób zupełnie odmienny niźli to wynika z jej treści i uzasadnienia. Wzywam, więc Panią Prezes do zaprzestania sugerowania, jakoby obecny bałagan orzeczniczy wynikał z niedoborów legislacyjnych, ponieważ aktualny stan prawny jest jednoznaczny. Można ocenić, iż wyłącznie poważne błędy wykładni prawa Sądu Najwyższego oraz kompletna niekonsekwencja w orzecznictwie SN leżą u źródła obecnego chaosu orzeczniczego.

3. Jaskrawym dowodem na brak znajomości przez Sąd Najwyższy treści uregulowań lex specialis prawa pracy kierowców jest błędne powołanie się w dokumencie ”Uwagi o stwierdzonych nieprawidłowościach i lukach w prawie” na treść art. 2 pkt. 7. W przywołanym dokumencie mylnie podaje się zakres definicji legalnej podróży służbowej wywodząc, że zakres tejże definicji jest (określony uregulowaniami KP) jest analogiczny do zakresu definicji z UoCzPK – co jest oczywistą nieprawdą. Zakresy te są diametralnie różne. Ma to kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięć przedmiotowej kwestii podczas procesów przed sądami i nie wypada, żeby w oficjalnym piśmie SN mylił się w zagadnieniu tak elementarnym, jak zakres definicji legalnej podróży służbowej. Wbrew temu, co twierdzi się w dokumencie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, zgodnie z definicją legalną podróży służbowej, przepisy dotyczące zasad wypłaty świadczeń z tytułu podróży służbowych w ogóle nie mają zastosowania do kierowców. Jest tak, ponieważ w definicji legalnej podróży służbowej kierowców, uregulowano, iż podróż służbowa zawiera się jedynie w ramach „przewozu drogowego”. Istnieje definicja legalna „przewozu drogowego”, z której wynika, iż może on być realizowany jedynie w ramach pasa drogowego drogi publicznej. Nie można, więc twierdzić, jak uczyniono to w piśmie Pani Prezes, iż do zagadnienia podróży służbowej kierowców mają zastosowanie uregulowania ogólne dotyczące podróży służbowej, ponieważ z definicji legalnej lex specialis podróży służbowej wprost wynika, że kierowcy co do zasady podczas noclegu znajdują się poza jej zakresem. Czy na powyższym przykładzie nie odnosi Pani Prezes przeświadczenia, że przynajmniej niektóre opinie, orzeczenia i oficjalne dokumenty Sądu Najwyższego są kształtowane na podstawie normatywnych półprawd?

4. Jeszcze bardziej wyrazistym dowodem na niezrozumienie zagadnienia lub świadomą i bezpodstawną próbę przeniesienia odpowiedzialności przez Sąd Najwyższy na ustawodawcę, jest powołanie się w piśmie Pani Prezes na art. 14 UoCzPK. Jest to przepis, który na gruncie polskiego prawa określa minimalny standard noclegu kierowców i stwierdza, iż zgodnie z polskim prawem kierowca może odbierać odpoczynek dzienny w kabinie wyposażonej w miejsce do snu i to niezależnie od woli kierowcy. Takimi kabinami dysponuje 99,9% polskiej branży transportowej. Sąd Najwyższy w piśmie Pani Prezes twierdzi mylnie, iż należy zastosować minimalne warunki noclegowe obowiązujące dla całej populacji pracowników. Pytanie brzmi – na jakiej podstawie tak twierdzi Sąd Najwyższy, skoro uregulowania lex specialis wyłączają uregulowania lex generalis!? Wyraża to podstawowa zasada, stanowiąca elementarz prawoznawstwa: lex specialis derogat legi generali.

Można, więc z niepokojem zadać pytanie – cóż to za nowe zasady chce wprowadzić Sąd Najwyższy twierdząc, że pierwszeństwo posiadają uregulowania ogólne przed uregulowaniami szczególnymi?!

Niezależnie od nonsensowności powyższego twierdzenia Sądu Najwyższego, zaznaczę tylko, że ów przepis generalny, czyli § 9 ust. 4 RMPiPS z 2002 r (którego jak przypuszczam świadomie nie przytoczył autor niniejszego opracowania) stanowi, że ryczałty noclegowe są należne kierowcy jedynie pod warunkiem, iż pracodawca nie zapewnił mu bezpłatnego noclegu. Tymczasem, w sprawach rozstrzyganych przez SN uchwałą z dnia 12 czerwca 2014 pracodawca zapewnił bezpłatny nocleg i mało tego – uczynił to dopełniając minimalnego dopuszczalnego polskim prawem standardu – czyli zgodnie z art. 14 UoCzPK zapewnił nocleg w specjalistycznej kabinie noclegowej. Środowisko transportowe doskonale rozumie, że Sąd Najwyższy oczywiście najchętniej zapewniłby najwyższy standard hotelowy kierowcom i zapewniam, że pracodawcy także dobrze życzą własnym pracownikom, z którymi na co dzień żyją w symbiozie, lecz tak się niezależnie od woli przeciętnego pracodawcy składa, że polski ustawodawca podobnie oraz unijny legislator uznali zgodnie, iż wystarczy zapewnienie standardu noclegowego w postaci specjalistycznej kabiny. Nie rozumiemy skąd w Sądzie Najwyższym tyle determinacji, żeby odwracać (contra legem i retroaktywnie) wbrew woli ustawodawcy, środowiska TSL i doktryny prawa ten porządek normatywny?

Wobec powyższego kategorycznie wzywam w imieniu reprezentowanych przez nasze stowarzyszenie pracodawców brany TSL o zaprzestanie zakrzywiania rzeczywistości normatywnej, obowiązującej od lat na gruncie uregulowań lex specialis transportowego prawa pracy kierowców. Owo zakrzywianie rzeczywistości widoczne jest nawet na przykładzie przedmiotowego dokumentu.

Proszę nie szukać winnych obecnego całkowicie błędnego orzecznictwa w otaczającym Sąd Najwyższy środowisku legislatorów, pracodawców itp. Należy zadać pytanie, czy aby jedynym odpowiedzialnym za dopuszczenie naruszeń i niedopatrzeń oraz błędów w zakresie różnorodnych zasad w trakcie orzekania, nie jest wyłącznie Sąd Najwyższy i jego brak profesjonalizmu, przeradzający się w woluntaryzm orzeczniczy?

Oczekujemy od Sądu Najwyższego i ogólnie od wymiaru sprawiedliwości – jako obywatele i pracodawcy – respektowania naszych elementarnych praw i stosowania się do zasad wykładni prawa, ponieważ gwarantuje nam to Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.

Nawiązując do tych praw, uprzejmie proszę Panią Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego o interwencję w sprawie odpowiedzi na pisma naszego stowarzyszenia skierowane do SN:

– Pismo z 5 czerwca 2015 r. dot. retroaktywnego wyroku wydanego w składzie trzech Sędziów Sądu Najwyższego z dnia 10 września 2013 r. akt: I PK 71/13, contra legem, zasądzającego wypłatę kierowcom ryczałtów za nocleg z tytułu „podróży służbowych za lata 1996-1999 według nieobowiązującego wówczas znowelizowanego stanu prawnego, obowiązującego dopiero po 2010 roku.
– Pismo z 21 czerwca 2015 r. dot. Postanowienia Sądu Najwyższego z 14 maja 2015 r. wydanego przez SSN Jolantę Frańczak w sprawie III PK 3/15 o odmowie przyjęcia skargi kasacyjnej do wyroku Sądu Okręgowego w Rzeszowie z dnia 11 września 2014 r. (sygn. akt IV PA 53/14) do rozpoznania.

Sąd Najwyższy, pomimo upływu kilku miesięcy, nie był uprzejmy udzielić nam odpowiedzi w elementarnych kwestiach, dotyczących przyczyn nieprzestrzegania w procesie orzecznictwa podstaw paradygmatu wykładni prawa oraz przyczyn opierania orzecznictwa w kwestii ryczałtów na nienormatywnej (czyli niedozwolonej) fikcji prawnej kosztu noclegu oraz nienormatywnej fikcji obowiązywania minimalnego standardu hotelowego.

Ponadto Sąd Najwyższy uchyla się także od wielu miesięcy od odpowiedzi na pytanie, dlaczego w sprawie o sygn. Akt: I PK 71/13, orzekł w oparciu o nieadekwatny (nowy) stan prawny, skoro sprawa dotyczyła zupełnie innego stanu normatywnego, obowiązującego wiele lat wcześniej?!

Czy Pani Prezes uważa, że Sąd Najwyższy milczeniem zaskarbi sobie szacunek społeczny w odniesieniu do orzeczenia, w zakresie którego zasadniczo odrębne stanowisko reprezentują przedstawiciele doktryny prawa pracy, doktryny prawoznawstwa, GIP, Prokurator Generalny, MPiPS, poszczególne oddziały terenowe PIP, liczne sądy pracy oraz środowisko pracodawców?

Pozwolę sobie postawić tezę, że w zasadzie mamy do czynienia ze sporem o nadrzędność wartości. Czy wyższą wartością jest rozdawnictwo majątku pracodawców wbrew treści uregulowań normatywnych, czy też wyższą wartością jest stosowanie się do treści norm i zasad wykładni prawa, które wprost zwalniały z obowiązku wypłaty świadczeń z tytułu ryczałtów noclegowych? Czy wyższą wartością jest posiewanie niepokojów społecznych w relacji pracownik-pracodawca, czy też wartością nadrzędną jest ład rynku pracy? Jeśli Sąd Najwyższy naprawdę uważa, że obecne uregulowania są nieodpowiednie to dlaczego nie był łaskaw wiele lat wcześniej zasugerować nowelizacji tychże uregulowań, lecz czyni to dopiero teraz, gdy de facto zaczął wkraczać w rolę ustawodawcy, ferując orzeczenia o skutkach retroaktywnych oparte na wykładni contra legem?

Czy Pani Prezes nie uważa, że orzecznictwo zasądzające wypłatę ryczałtów noclegowych oparte na wykładni contra legem, które z natury jest retroaktywne, nie jest tak po prostu wysoce nieprzyzwoite wobec pracodawców?

Skąd zdaniem Pani Prezes tysiące polskich pracodawców miało dysponować wiedzą, że po wielu latach jednoznacznie brzmiącej normy (stanowiącej, że jeśli pracodawca zapewni kierowcy bezpłatny nocleg, wówczas nie podlega obowiązkowi wypłaty ryczałtów noclegowych) nagle Sąd Najwyższy dokona orzecznictwa sprzecznego z jej treścią (contra legem)? Jeszcze raz należy zaznaczyć, iż takie orzeczenia mają skutek retroaktywny. Czy zdaniem Pani Prezes przyzwoicie jest orzekać contra legem, tworząc skutki retroaktywne, skoro retroaktywność jest wprost zakazana (jeśli tylko narusza interesy jakiegokolwiek podmiotu w relacjach kontradyktorycznych)?

Czy do pracodawców, którzy stanowią kręgosłup rynku pracy, przyzwoicie jest stosować krzywdzące ich standardy prawoznawstwa, retroaktywność, orzecznictwo contra legem, orzecznictwo oparte na nienormatywnych fikcjach prawnych, łamaniu zasad paradygmatu wykładni prawa, ignorowaniu opinii przedstawicieli doktryny prawa, ignorowaniu elementarnych zasad logiki?

Wierzę, że Sąd Najwyższy szanuje jeszcze kogokolwiek poza sobą samym.

Szanowna Pani Prezes, czy naprawdę ochrona nadszarpniętego naszym zdaniem wizerunku jest ważniejsza dla Sądu Najwyższego od losu tysięcy pracodawców? Czy nie uczciwiej byłoby przyznać się do pomyłki i jak najszybciej naprawić błąd? Czy tak nie byłoby i prościej, i bardziej profesjonalnie, i bardziej uczciwie wobec tych wszystkich pracodawców, którzy ogromnym nakładem pracy stworzyli czwarty największy w Polsce rynek zatrudnienia pracowników (800 tys.) oferując kierowcom absolutnie najwyższe przychody wśród wszystkich masowych rynków pracy?

Proszę zważyć i zrozumieć, że pracodawcy, stosując prawo pracy w dobrej wierze nie mieli podstaw żeby wiele lat temu zakładać, iż w przyszłości Sąd Najwyższy opierając własne orzeczenia na pogwałceniu wykładni językowej norm (art. 14 UoCZpK i §9 ust. 4 RMPiPS z 2002 r) będzie wyrokował w sposób sprzeczny z treścią tych uregulowań.

Bardzo proszę Szanowną Panią Prezes, jako wybitną postać polskiego prawa o wykazanie się w przedmiotowej sprawie choćby cieniem empatii i o zaprzestanie szukania winnych zaistniałej sytuacji tam gdzie ich z całą pewnością nie ma.

Z ufnością w zrozumienie i wyrazami szacunku,

 
 

Mariusz Miąsko

Prezes Stowarzyszenia

Uczestników Rynku Komunikacji Samochodowej i Transportu Drogowego

„Najlepsza Droga”

 
 
 

Niniejszy dokument podlega ochronie prawnej na mocy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (ustawa z dnia 4 lutego 1994 r., Dz. U. 06.90.631 z późn. zm.).

Kontakt

ROBIMY TO W CO WIERZYMY...
WIERZYMY W TO CO ROBIMY...
I GDY JEST NAS WIELU...
MOZEMY ZMIENIC OTOCZENIE...
BO LICZY SIE WIARA..
ZE LACZY NAS...

NAJLEPSZA DROGA!

Sieci społecznościowe

Najbardziej popularne kategorie

© 2011 Copyright by "Najlepsza Droga". Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie zdjęć, treści bez zgody autora zabronione.